Życie nie jest niczym innym jak podróżą
pociągiem: składającą się z wsiadania i wysiadania, naszpikowanym
wypadkami, przyjemnymi niespodziankami oraz głębokimi smutkami.
Rodząc się, wsiadamy do pociągu i znajdujemy tam osoby, z którymi
myślimy być zawsze podczas naszej podróży: naszych rodziców. Niestety,
prawda jest inna. Oni wysiadają na jakiejś stacji pozbawiając nas swojej
czułości, przyjaźni i niezastąpionego towarzystwa. Jednak to nie
przeszkadza, by wsiadły inne osoby, które staną się dla nas bardzo
szczególne.
Przybywają nasi bracia, przyjaciele i cudowne miłości.
Wśród osób, które jadą tym pociągiem, będą takie, które robią sobie
zwykłą przejażdżkę, takie, które wywołują w podróży tylko smutek... oraz
takie, które krążąc po pociągu będą zawsze gotowe do pomocy
potrzebującym.
Wielu wysiadając pozostawi ciągłą tęsknotę... inni przejdą tak niezauważenie, że nie zdamy sobie sprawy, że zwolnili miejsce.
Ciekawe jest, że niektórzy pasażerowie, którzy są przez nas najbardziej
ukochani, zajmą miejsca w wagonach najbardziej oddalonych od naszego.
Dlatego będziemy musieli przebyć drogę oddzielnie, bez nich. Oczywiście,
nic nam nie przeszkadza, by w trakcie podróży porozglądać się - choć z
trudnością - po naszym wagonie i dotrzeć do nich... Ale niestety, nie
będziemy już mogli usiąść przy ich boku, ponieważ miejsce to będzie już
zajęte przez inną osobę.
Nieważne; ta podróż właśnie tak wygląda: pełna wyzwań, marzeń, fantazji, oczekiwań i pożegnań... Ale nigdy powrotów.
A zatem, odbądźmy naszą podróż w możliwie najlepszy sposób. Próbujmy
zawierać znajomości z każdym pasażerem szukając w każdym z nich ich
najlepszych cech. Pamiętajmy, że zawsze w jakiejś chwili w podróży oni
mogą bełkotać i prawdopodobnie będziemy musieli ich zrozumieć...
Ponieważ nam również wiele razy będzie plątać się język i będzie ktoś,
kto nas zrozumie.
Wielka tajemnica na końcu polega na tym, że nigdy nie będziemy wiedzieć
na jakiej stacji wysiadamy, ani gdzie wysiądą nasi towarzysze, ani nawet
ten, który zajmuje miejsce przy naszym boku.
Zastanawiam się, czy kiedy wysiądę z pociągu, poczuję nostalgię...
Wierzę, że tak. Oddzielić się od niektórych przyjaciół, z którymi
odbywałem podróż będzie bolesne. Pozwolić, by moje dzieci pozostały
same, będzie bardzo smutne. Ale chwytam się nadziei, że kiedyś przybędę
na stację główną i zobaczę jak przybywają z bagażem, którego nie
posiadali przy wsiadaniu. Uszczęśliwi mnie myśl, że współpracowałem przy
tym, by ich bagaż rósł i stawał się bardziej wartościowy.
Mój przyjacielu, sprawmy, by nasz pobyt w tym pociągu był spokojny i
wart starań. Róbmy tak, by gdy nadejdzie chwila wysiadania, na naszym
pustym miejscu pozostała tęsknota i miłe wspomnienia dla tych, co
kontynują podróż. Tobie, gdyż jesteś częścią mojego pociągu, życzę...
Szczęśliwej podróży!!!
Tego tu na tapeciarni brakowało życiowej refleksji gdzie poogląda sie super tapety samemu wrzuci pare i przeczyta coś tak wspaniałego! Afrodytko jeśli to możliwe pisz dalej ,we mnie znajdziesz a i na pewno nie tylko we mnie swoją fanke, często tu będe zaglądać, swoją drogą myślałas o tym aby ludziom w ten sposób pomagać czyli doradzać, jeśli nie pomyśl o tym!
annaspyrka
🕒 23-09-2011 01:09
Można znaleźć wielkie
szczęście w dawaniu.
Lecz nieustanne dawanie
może wyczerpać
serce i umysł. Naucz się
brać choć trochę -
choćby chwilę w ogrodzie,
w galerii, w kawiarni.
Doceń to.
Pozwól, aby ptaki i żaby,
dzieła sztuki, muzyka
i książki, a także
nie wymagający przyjaciele
przywracali Ci siły.
Ludzie potrzebują
ciągłego odnawiania się.
(Pam Brown)
afrodyta39
🕒 23-09-2011 01:22
Zachęcam Was do wpisywania wierszy,cytatów,opowiadań :) spokojnej nocy życzę wszystkim !
afrodyta39
🕒 23-09-2011 01:24
Valdis52
🕒 23-09-2011 08:31
Też i tak jest żyć sie chce jak się to czyta zawsze rano tu zaglądam i co ciekawe kiedy mam zły dzień lub jeśli jest mi przykro to mi przywraca dobry chumor i pozwala marzyć! Nie potrafie wytłumaczyć dlaczego tak jest. Pisz dalej Afrodyto czekam na następne wpisy pozdrawiam Ani.
annaspyrka
🕒 23-09-2011 14:53
Widok z okna
Było sobie kiedyś dwóch ciężko chorych mężczyzn, którzy dzielili niewielki
pokoik w pewnym szpitalu. Pokój naprawdę mały, miał tylko jedno okno.
Jeden z chorych, ten, którego łóżko znajdowało się naprzeciw okna, mógł
codziennie po południu - w ramach leczenia - siadać na godzinę w swoim
łóżku, co miało pomóc odprowadzić wydzielinę z płuc, czy coś takiego. Drugi
mężczyzna musiał niestety cały czas leżeć.
Tak wiec każdego popołudnia pierwszy z chorych siadał wsparty poduszkami
naprzeciw okna i spędzał godzinę, opisując swemu towarzyszowi, co widzi za
oknem.
Najwyraźniej okno wychodziło na park. Był tam staw, a w nim kaczki i
łabędzie. Dzieci rzucały im kawałki chleba albo puszczały łódki. Pod
rozłożystymi koronami drzew spacerowali, trzymając się za ręce,
zakochani; były kwiaty i trawniki, na których grywano w softball. A w tle,
za drzewami, rozciągał się wspaniały widok na miasto.
Mężczyzna, który nie mógł siadać i oglądać tego wszystkiego, słuchał
łapczywie słów współtowarzysza, ciesząc się każdą minutą opowieści.
Dowiadywał się, jak to jakieś dziecko nieomal wpadło do stawu i jak ślicznie
wyglądały dziewczęta w letnich sukienkach. Odnosił wrażenie, że dzięki
relacjom swego przyjaciela sam widzi dokładnie, co dzieje się za oknem.
Któregoś popołudnia uderzyła go dziwna myśl: dlaczegóż to niby tylko
tamten mężczyzna miałby rozkoszować się widokiem z okna? Czy i on nie
miał prawa wyjrzeć na zewnątrz? Wstydził się swojej zazdrości, lecz im
bardziej starał się o niej zapomnieć, tym większe dręczyło go pragnienie
zmiany. Zrobiłby wszystko, byleby wyjrzeć przez to okno!
I oto pewnej nocy, wpatrzony w sufit, usłyszał jak jego współtowarzysz
budzi się i kaszląc i dusząc się, rozpaczliwie szuka przycisku, którym
mógłby przywołać pielęgniarkę. Nie pomógł mu jednak, obserwował go
tylko. Oddech tamtego biedaka wkrótce zamarł. Rano zabrano jego ciało.
Odczekawszy nieco, by nie przekroczyć granic przyzwoitości, mężczyzna
poprosił, by przeniesiono go do łóżka naprzeciw okna. Spełniono jego
prośbę.
Otulony pościelą, leżąc wygodnie, czekał aż wszyscy wyjdą. Potem podniósł
się ciężko na łokciu i zaciskając z bólu zęby, zerknął przez okno.
Za oknem była ściana.
Mężczyzna spytał pielęgniarkę, co kierowało zmarłym żeby opisywać tak
wspaniałe rzeczy przez okno. Pielęgniarka powiedziała, że człowiek ten
był niewidomy i że nie mógł widzieć nawet ściany i podpowiedziała mu:
"może chciał Pana podtrzymać na duchu?"
Morał: Jest bardzo łatwo uczynić szczęśliwymi innych, nie ważne jaka jest twoja własna sytuacja
afrodyta39
🕒 23-09-2011 18:03
Te opowiadania dają wiele do myślenia........niestety w dzisiejszych czasach ludzie nie potrafią zatrzymać się na chwilę aby zastanowić nad tym jak postępują w życiu.
afrodyta39
🕒 23-09-2011 18:09
Bardzo lubię czytać wiersze i naprawdę brakowało tutaj takich mądrych, życiowych prawd. Afrodyto jesteś wspaniałomyślna i wpisuj dalej, a i my może będziemy czasem dodawać jakiś wierszyk lub cytat:)
beti0x
🕒 23-09-2011 18:23
Nakładam maskę,
Nie muszę nikogo martwić
Niech myślą, że jest dobrze.
Mój tok myślenia
Tok myślenia pesymisty,
Codziennie tak dni mijają...
Idąc do ludzi
Przyklejam uśmiech, są tacy mili.
Po co ich martwić,
Niech myślą, że jest dobrze.
Nie potrzebuję pocieszenia
Tak właśnie myślę
Na co dzień.
Wracając do domu,
Rozpaczam,
Myśląc o przeszłości...
Znajdując się w nowym miejscu
Nic już nie będzie po staremu.
Jednak jest ktoś
Kto widzi tą rozpacz,
Ten sztuczny uśmiech,
Podchodzi
Przytula
Nie muszę nic mówić,
On wie...
Jedyne, co mogę zrobić
To być wdzięczna
Za takiego przyjaciela,
Przytulić go
I dać ponieść się emocjom.
On to zrozumie,
Może tak trwać
Przyjmie ten ból
Na siebie
I zastąpi go szczęściem.
Bo on wie,
Co tak naprawdę czuję
I wie jak zastąpić
Wszystkie negatywne uczucia
Tymi pozytywnymi.
Wtedy znowu mogę
Cieszyć się życiem,
Uśmiechnąć się szczerze do ludzi,
Odetchnąć głęboko
I cieszyć, cieszyć się życiem...
beti0x
🕒 23-09-2011 19:29
Jeśli kiedyś zatęsknię.
afrodyta39
🕒 23-09-2011 19:40
Melancholijnie i refleksyjnie....,też napiszę. Jak dzień pogodny działa rozweselająco na człowieka,tak miło działa wesoło uśmiechnięte oblicze-prędzej otwiera się nasze serce i budzi zaufanie do człowieka wesołego niż ponurego./Weber/ . Pozdrawiam .
Anka01
🕒 23-09-2011 20:11
karolla007
🕒 23-09-2011 20:17
Każdy człowiek jest jak książka, ma dobre strony, wystarczy tylko przekartkować te złe.
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Tu mam coś o psach:
Pies jest jedynym stworzeniem na ziemi, które kocha cię więcej niż siebie samego. - Josh Billings
Uśmiech psa znajduje się w jego ogonie. - W. Hugo
Ratując jednego psa, nie zmienimy świata...ale świat zmieni się dla tego jednego psa.
karolla007
🕒 23-09-2011 20:22
Może założyć kategorie na forum "ŻYCIOWE REFLEKSJE.... (OPOWIADANIA,CYTATY,WIERSZE)" ? :D
admin
🕒 23-09-2011 20:23
No właśnie, chciałam już to zaproponować, może "Życiowe refleksje, przyjaźń, miłość..." czy coś takiego:)
beti0x
🕒 23-09-2011 20:58
Myślę,takie refleksyjne tematy ,wypowiedzi,przybliżą nas,pozwolą poznać bliżej osoby ukryte/?/za avart,user.Wszystkie tematy są ciekawe i zawsze ktoś odpowie.'' Lepiej pisać bez namysłu,niż namyślając się za mało.''
Anka01
🕒 23-09-2011 21:19
O kurcze ale niespodzianka admin a już myślałam że Ciebie tu nie spotkam!
annaspyrka
🕒 24-09-2011 01:27
Aby być szczęśliwym, nie jest ważne, by wiele
posiadać.
Istotnym jest, by mniej pożądać.
Wielu myśli inaczej. Są
niezadowoleni z tym co posiadają.
Dlatego kupują kolejne rzeczy.
Rzeczy,
których tak naprawdę wcale nie potrzebują.
Nie czyń tego!!
Będziesz miał
jedynie coraz to więcej niepotrzebnych
przedmiotów i wcześniej czy później
zauważysz,
że to wszystko nie uczyniło cię jednak szczęśliwym.
Bogaty
i szczęśliwy nie jesteś wtedy, kiedy wiele
posiadasz,
lecz wyłącznie
wówczas,
gdy potrafisz obejść się bez wielu rzeczy.
Szczęścia nie
można kupić.
Miłości doznaje się bezpłatnie.
Bardziej niż pieniędzy
potrzebujemy miłości,
bo dzięki niej można być szczęśliwym.
afrodyta39
🕒 24-09-2011 10:38
To jest stara, indyjska TANTRA,
która zawiera wiele ciekawych rad dotyczących naszego życia.
Mój przyjaciel otworzył szufladkę w komodzie swojej żony i wyjął z niej mały pakiecik owinięty w bibułkę.
To - powiedział - nie jest zwykłe zawiniątko - to jest bielizna osobista. Wyrzucił opakowanie ukrywające
zawartość i przyjrzał się jedwabnej, wykończonej koronką bieliźnie. Kupiłem to jej, kiedy pierwszy raz
pojechaliśmy do Nowego Yorku 9 lat temu,
nigdy jej nie założyła czekała z tym na jakąś specjalną okazje!
Więc dobrze - pomyślał dzisiaj zdarzyła się ta odpowiednia okazja. Zbliżył się do łóżka i ułożył bieliznę
przy jej głowie, obok innych rzeczy. Niedługo będzie ją ubierać do trumny.
Po krótkiej chorobie wczoraj zmarła. Potem patrząc się w moją stronę powiedział:
Każdy dzień, który przeżywasz jest ta specjalna okazja! Nasze okazje już minęły.
Nie warto było zostawiać wszystkiego na potem.
Te słowa zapadły mi w pamięć, mam je ciągle na myśli - one zmieniły moje życie
Teraz więcej czytam a mniej sprzątam. Siadam na tarasie i rozkoszuje się urodą okolicy bez poczucia winy,
że nie wypieliłem ogródka. Spędzam więcej czasu z moimi bliskimi i przyjaciółmi, a mniej pracując.
Zrozumiałem, że życie to ciągłość doświadczeń, które trzeba przeżywać w radości, a nie próbować je przetrwać
lub ścierpieć. Już niczego nie odkładam na potem, piję codziennie z moich antycznych ,
kryształowych kieliszków. Zakładam nowe ubranie na zakupy w supersamie, jeżeli tylko zdecyduję,
że mam na to ochotę.
Nie zachowuję moich najlepszych perfum na specjalne
imprezy tylko używam ich codziennie, kiedy pragnę poczuć je na sobie.
Zdania zaczynające się od
"pewnego dnia", "kiedyś" znikają z mojego słownika.
Jeżeli coś jest warte zobaczenia, usłyszenia lub przeżycia, chcę to zobaczyć, usłyszeć i przeżyć teraz.
Nie wiem co zrobiłaby żona mojego przyjaciela, gdyby wiedziała, że nie będzie jej tu dzisiaj między nami i
przyjmujemy to z taką nieświadomą lekkością, mam nadzieję, że poszłaby zjeść do
restauracji chińskiej - jej ulubionej.
To te malutkie nie zrobione rzeczy najbardziej by mnie bolały gdybym wiedział, że moje godziny
są już policzone. Byłbym niepocieszony i smutny, że nie mówiłem wystarczająco często moim
braciom i dzieciom jak bardzo ich kocham.
Od już i teraz nie staram się opóźnić, przeczekać
ani wstrzymać niczego co mogłoby wprowadzić mnie w dobry humor,
dać powód do radości i śmiechu, i każdego dnia powtarzam sobie, że dzień dzisiejszy jest wyjątkowy.
Każdy dzień, każda godzina, każda minuta - nią jest!!
Jeżeli jesteś zbyt zajęty, żeby poświęcić kilka minut na przeczytanie tej wiadomości i powiedziałeś sobie,
że zrobisz to za jakiś czas - to znaczy, że szczęście jest daleko od Ciebie
i być może nigdy do Ciebie nie przyjdzie.
Ta Tantra przyszła z Indii. Bez względu czy jesteś przesądny czy nie, znajdź kilka chwil
na jej przeczytanie. Zawiera pożyteczne wiadomości dla Twojej duszy.
To jest TOTEM TANTRA NA SZCZĘŚCIE i w tej intencji ona powstała.
Dawaj ludziom więcej niż mogliby się spodziewać i rób to z przyjemnością.
Naucz się na pamięć Twojego ulubionego wiersza.
Nie wierz we wszystko co usłyszysz,
nie wydawaj wszystkiego co masz i nie śpij tyle ile byś pragnął.
Kiedy mówisz "kocham" mów to na serio.
Kiedy mówisz "przykro mi" patrz w oczy rozmówcy. Ożeń się nie wcześniej niż po 6-ciu miesiącach
narzeczeństwa. Uwierz w miłość od pierwszego spojrzenia - zapamiętaj to sobie...
jak już mówiłem wystarczy tylko chwila.
Nigdy sobie nie żartuj ze snów innych ludzi.
Kochaj głęboko i z pasją,
możesz zostać zraniony ale to jedyny sposób na spełnioną egzystencję.
W przypadku nieporozumień bądź lojalny, nie obrażaj. Nie oceniaj innych
poprzez pryzmat członków ich rodzin. Mów wolno, ale myśl szybko.
Jeżeli ktoś zadaje Ci pytanie, na które nie chcesz odpowiedzieć, uśmiechnij się i spytaj
" Dlaczego chcesz to wiedzieć?"
Zapamiętaj, że wielka miłość i największe sukcesy są obłożone
dużym ryzykiem. Zadzwoń do mamy. Powiedz "na zdrowie" kiedy ktoś kichnie.
Kiedy ponosisz porażkę, nie zapomnij tej lekcji.
Zawsze pamiętaj o szacunku do siebie samego, do innych i odpowiedzialności za własne czyny.
Nie pozwól by nieistotna sprzeczka popsuła ważna przyjaźń.
Jeżeli zorientowałeś się, że popełniłeś błąd natychmiast go napraw.
Uśmiechnij się odbierając telefon, ten kto do Ciebie dzwoni usłyszy to w Twoim głosie.
Zwiąż się z kobietą/mężczyzną, z którym lubisz rozmawiać,
na starość umiejętność konwersacji będzie tą najważniejszą.
Spędzaj trochę czasu w samotności. Otwórz się na zmiany, ale nie rezygnuj całkowicie z twoich przekonań.
Pamiętaj, że milczenie czasami jest najlepszą odpowiedzią. Więcej czytaj, a mniej oglądaj TV.
Żyj dobrze i honorowo, później kiedy będziesz starszy, spojrzenie w przeszłość pokaże Ci
w jaki sposób możesz cieszyć się nim po raz wtóry.
Miej wiarę w Boga, ale dobrze zamykaj swój samochód.
W domu atmosfera miłości jest bardzo ważna, rób wszystko by wykreować wokół Ciebie harmonię i spokój.
W przypadku nieporozumień z bliskimi niech przeważają względy obecnej sytuacji.
Nie grzeb się z rozczarowaniem w przeszłości.
Czytaj między wierszami. Dziel się Twoimi znajomościami ze znajomymi to sposób na nieśmiertelność.
Bądź dobry dla planety. Módl się. W modlitwie jest zamknięta niewyobrażalna moc.
Pozwól by okazywano Ci sympatię bez ucinania krótko tego tematu. Nie wtrącaj się do innych.
Nie wierz kobiecie/mężczyźnie, który całuje Cię nie zamykając oczy. Raz na rok odwiedź miejsce,
którego jeszcze nie znasz. Jeżeli dużo zarabiasz pomóż innym dopóki możesz,
to jest największa satysfakcja z posiadania szczęścia.
Pamiętaj, że niespełnienie marzeń bywa czasami łutem szczęścia.
Naucz się wszystkich reguł, żeby potem którąś pominąć.
Pamiętaj, że najlepszy jest związek w którym miłość między dwojgiem ludzi przewyższa chęć dominacji.
Oceniaj swój sukces i pamiętaj jak wiele wyrzeczeń poniosłeś żeby go odnieść.
Chwytaj miłość i jedzenie bez zachłanności.
Życzę Wam wszystkim miłego weekendu :)
afrodyta39
🕒 24-09-2011 10:49
Kurcze nie mam słow,nie będe sie powtarzać dodam tylko Afrodytko skąd wiedziałaś?
annaspyrka
🕒 24-09-2011 16:02
afrodyta39
🕒 24-09-2011 16:35
Tak,tak w życiu są ważne tylko chwile.Marzena ,też tak myślę,ale młodzi ludzie -refleksyjni?Raczej trzeba dużo przeżyć złego i dobrego ,żeby docenić to o czym piszesz. Ani,nie płacz tyle!!!!!ponieważ cię rozumiem ,jest ci często smutno,ale masz nadzieję,że będzie fajnie i jest fajnie teraz .''nie rycz mała nie rycz...'' ,a może kiedyś wypijemy ....piwo? Dziewczyny jest słoneczko, żółte liście,cieplutko ,zapraszam na spacer w plener jesienny.Jutro idę powłóczyć się z przyjaciółką,która przyleciała z Paryża w odwiedziny. ''Człowiek jest kowalem własnego szczęścia.Pewnie dlatego tak często znajdujemy się między młotem a kowadłem.''Pozdrawiam .
Anka01
🕒 24-09-2011 18:03
Nie dziękuj, nie masz za co, to prawda! Ci co mnie znają wiedzą że jestem bardzo wrażliwa
annaspyrka
🕒 24-09-2011 18:10
Anka01 ,ale czyja to wina ,że młodzi ludzie nie są refleksyjni... ? Jak sięgam pamięcią zawsze byłam refleksyjna a byłam wtedy młoda,więc to chyba też wynosi się z domu jak nas wychowano ,co nam rodzice przekazali,na co zwracali uwagę itp.
afrodyta39
🕒 24-09-2011 18:18
Tak jak inni dokładam swoją cegiełkę do przemyślenia.
Dekalog serdeczności
1.Ponieważ
serdeczność jest możliwa, nie ma powodu, by obywać się bez niej.
2.Codziennie rozmawiaj choć trochę z innymi.
3.Nieustannie próbuj stawać się lepszy.
4.Szanuj
siebie i innych.
5.Okazuj współczucie innym.
6.Bądź
uprzejmy. Miłość nie dopuszcza złych manier.
7.Odkrywaj
dobro i piękne cechy ludzi, nawet wtedy,
gdy czynią oni wszystko, by to ukryć.
8.Nie
bój się rozdźwięków i kłótni: jedynie zmarli i obojętni nigdy
nie sprzeczają się.
9.Nie pozwól, by owładnęły tobą
małe irytacje i codzienne miernoty.
10.Uśmiechaj się! To
podtrzymuje pracę serca i chroni je przed dolegliwościami.
elaroza
🕒 24-09-2011 18:24
Każde nieszczęście, widziane z zewnątrz, wydaje się znikome bądź niezrozumiałe. Tę właśnie perspektywę trzeba przyjąć, jeśli chce się znieść życie.
kolegon45
🕒 24-09-2011 19:48
Valdis52
🕒 24-09-2011 20:32
Posłanie do nadwrażliwych
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą czułość w nieczułości świata, za niepewność - wśród jego pewności
za to, że odczuwacie innych tak jak siebie samych zarażając się każdym bólem
za lęk przed światem, jego ślepą pewnością, która nie ma dna
za potrzebę oczyszczania rąk z niewidzialnego nawet brudu ziemi
bądźcie pozdrowieni.
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność niemówienia innym tego co w nich widzicie
za niezaradność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego co jest a
przystosowanie do tego co być powinno
za to co nieskończone - nieznane - niewypowiedziane
ukryte w was.
Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za waszą twórczość i ekstazę
za wasze zachłanne przyjaźnie, miłość i lęk
że miłość mogłaby umrzeć jeszcze przed wami.
Bądźcie pozdrowieni
za wasze uzdolnienia - nigdy nie wykorzystane -
(niedocenianie waszej wielkości nie pozwoli
poznać wielkości tych, co przyjdą po was)
za to, że chcą was zmieniać zamiast naśladować
że jesteście leczeni zamiast leczyć świat
za waszą boską moc niszczoną przez zwierzęcą siłę
za niezwykłość i samotność waszych dróg
bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi.
afrodyta39
🕒 25-09-2011 11:44
Waldek a to dla Ciebie abyś nie tracił nadziei.:)
P a m i ę ć
Przeszukiwałem wczoraj zakamarki mojej pamięci.
Otwierałem kolejne szuflady wspomnień i starałem się odnaleźć zdarzenia
zarchiwizowane pod hasłem "kobieta".
Podczas poszukiwań natknąłem się na zapisy wykonane atramentem uczuć,
który wyblakł z czasem i nie można było tego odczytać. Inne, nadgryzione
przez mole zapomnienia, mogłem odtworzyć tylko fragmentarycznie
Najbardziej czystą nie zakurzoną szufladą była ta, którą otwierałem
najczęściej,prawie codziennie zawierająca wspomnienia o matce. Inne były
mniej lub bardziej zaniedbane,
a niektóre z nich nawet omszałe. W jednej z nich odnalazłem kobietę
mojego szkolnego wieku Basie moja pierwszą miłość.
W kolejnej zadbanej szufladzie pedantycznie poukładane były wspomnienia o
mojej żonie i te miłe, których było wcale nie mało i te związane z
późniejszym rozwodem.
Te przeglądałem długo delektując się niektórymi z nich jak dobrym
Burgundem. Upajały mnie.
Następna szuflada, kolejna i jeszcze jedna. We wszystkich odnajdywałem kobiety mojego życia.
Niektóre złożone w mojej pamięci zdarzenia i fotografie Tworzyły jedynie
zamazany obraz. A te ktore były ostre i wyraźne uwypuklały tylko
fragmenty zdarzeń, chwile, momenty bez początku i bez końca.
W żadnej z szuflad nie znalazłem łącznika z przyszłością. Lecz wiem
jedno w archiwum pamięci mam jeszcze mnóstwo nowiutkich nie zapełnionych
szuflad.
Jedna z nich z wnętrzem wymoszczonym jak etui na najdroższa biżuterię.
Jest przeznaczona dla Ciebie.
afrodyta39
🕒 25-09-2011 11:57
Widzę, że powstał ciekawy kącik. Wybaczcie za brak 100% optymizmu.
Gdzie zgubiłaś swoje marzenia?
Gdzie zostawiłaś swe serce?
A twa dusza gdzie znalazła swój kąt?
Gdzie Twe skrzydła?
Gdzie to radosne spojrzenie...
Delikatny uśmiech?
Gdzie jesteś cała promieniejąca Ty?
Twierdzisz, że zabili Cię ludzie
Zniszczyli marzenia
Wyrwali serce z białej piersi... nadal biło
Widziałaś jak krwawiło, czułaś ból
Twa dusza.. spadła na samo dno i jest teraz czarna jak noc
Nie chciała już być czysta... nie chciała Ciebie
Twoje skrzydła połamali...
Było im mało... odcięli je byś wiedziała czym jest cierpienie
Spojrzenie... iskry zgasły
Nie chcesz widzieć... wolisz stracić wzrok
Twoje krwawe łzy wyznaczają ślady kolejnych niepowodzeń
Uśmiech zgasł tego samego dnia gdy zgasł płomień wiary i nadziei
Aniele drogi gdzie ten Twój cały czar?
Gdzie Twój blask?
Błagam nie umieraj...
Nie daj się zniszczyć...
Nie dawaj satysfakcji...
Odrodź się jak zawsze... podnieś z upadku
Bądź silna i walcz
Nawet teraz gdy cierpisz
Bądź
NovaGT
🕒 25-09-2011 14:03
Ty sam jesteś tym człowiekiem.
W sprawie szczęścia ogromne, a
nawet największe
znaczenie ma fakt, by dobrze czuć się we własnej
skórze.
Aby być szczęśliwym, musisz być wolnym.
Wolnym także od patrzenia
i myślenia wyłącznie o sobie,
od chorobliwego przewrażliwienia,
od
niecierpliwości i pożądania.
Najlepszym nauczycielem jest zwyczajne,
codzienne życie.
Długie monotonne godziny, ciągle ta sama męcząca
praca,
nieporozumienia i rozczarowania, choroby i kłopoty,
nie spełnione
marzenia i nieuniknione starcia.
Wszystko to oszlifuje cię niczym
diament.
Pod warunkiem, że potrafisz pogodzić się z tym.
Czasami jest to
bolesne,
ale nie ma innej drogi do prawdziwego szczęścia.
Czasami wydaje nam się, że mieszka w nas
dwóch różnych
ludzi.
Jeden, który wszystko doskonale czyni
i tego człowieka prezentujemy
światu.
Jest też i ten drugi, którego się wstydzimy,
i tego ukrywamy.
W
każdym człowieku istnieje coś takiego
jak wewnętrzny dysonans i
niespójność.
Każdy chciałby być dobry, a jedynie dokonuje czynów,
których
sam często nie rozumie.
afrodyta39
🕒 25-09-2011 14:56
Kim ja jestem?
A raczej czym?
Formą zakładu?
Wyzwaniem?
Nagrodą?
A może nagrodą jest moje serce a raczej fakt, że kolejny raz je złamano
Może...
A może fakt, że wreszcie będzie to ostatni bolesny krok do odejścia w ciszę?
Kochaj życie bo nie wiesz co Cię czeka
Kochaj cierpienie bo ono uświadamia
Kochaj przyjaciół, którzy bolesną prawdę potrafią powiedzieć
Kochaj wszystko bo tylko tyle masz i na to Cię stać
Kochaj... bo do tego jesteś stworzona
Ostatni raz odetnij skrzydła i oddaj serce innym
Bądź wszystkim co mogą tylko chcieć
Służ im i bądź w potrzebie
Twoje zadanie...
Ostatnie... bo na więcej nie masz sił
Za dużo tego bólu
I teraz wiesz dlaczego Bóg Ci nie chciał tego pokazać
Chronił Cię a Ty nie wierzyłaś
Teraz wiesz i cierpisz
Kolejny raz
Ostatni
NovaGT
🕒 25-09-2011 15:03
Valdis52
🕒 25-09-2011 20:50
My, kobiety - jakie jesteśmy...
(prośba do mężczyzn)
My nie pragniemy niczego
Poza pewnością, że kochacie.
Nie oczekujemy pęku
Krwistoczerwonych róż,
Pluszowych misiów.
Chcemy łez szczęścia,
Przyspieszonego tętna,
Pewnego schronienia
W domu z waszych ramion.
My nie pragniemy niczego
Poza pewnością, że zrozumiecie.
Przyjdźcie tak zwyczajnie
I zapłaczcie razem z nami
Na marnym romansidle.
Wsłuchajcie się w śpiew ptaka
Z parapetu szarego blokowiska.
Upajajcie się zapachem kawy
W tęczowym łóżku sennych marzeń.
My nie pragniemy niczego
Poza pewnością, że będziecie.
Nie odchodźcie
Mimo niepogody.
Nie opuszczajcie,
Kiedy stoimy nad przepaścią,
Mamy swe humory,
Rzucamy talerzami w kuchenną ścianę.
Zostańcie łamiąc zasady
Zdrowego rozsądku.
Kochajcie, zrozumcie i bądźcie.
Tak po ludzku,
Tak po prostu,
Tak na zawsze.
Po prostu... bądźcie.
beti0x
🕒 25-09-2011 22:06
"Rzeczy nie zawsze są takie jak się nam wydają"
Dwaj podróżujący aniołowie zatrzymali się, aby spędzić noc w domu bogatej rodziny. Rodzina odmówiła noclegu w gościnnym pokoju swojej rezydencji. Dano aniołom miejsce w zimnej piwnicy. Kiedy już przygotowali sobie posłanie na twardej podłodze, starszy anioł zobaczył dziurę w ścianie i ją zreperował. Kiedy młodszy anioł zapytał dlaczego to zrobił, starszy odpowiedział: „Rzeczy nie zawsze są takie jak się wydają”.
Następnej nocy aniołom przyszło nocować w bardzo biednym domu gościnnego farmera i jego żony. Po podzieleniu się niewielką ilością jedzenia małżeństwo pozwoliło aniołom spać w ich łóżku, gdzie mogli wygodnie odpocząć. Kiedy wzeszło słońce następnego dnia aniołowie zobaczyli małżeństwo farmerów we łzach. Ich jedyna krowa, której mleko było jedynym źródłem utrzymania, leżała martwa na polu. Młodszy anioł był wzburzony i zapytał starszego anioła: „Jak mogłeś na to pozwolić!? Pierwszy mężczyzna miał wszystko, a ty mu pomogłeś” biadolił. „Ta druga rodzina miała mało, ale chętnie podzieliła się wszystkim, a ty pozwoliłeś ich krowie zdechnąć!”
„Rzeczy nie zawsze są takie jak się nam wydają” odpowiedział starszy anioł. „Kiedy byliśmy w piwnicy rezydencji zauważyłem, że w tej dziurze w ścianie schowane było złoto. Jego właściciel był tak obsesyjnie chciwy i niechętny by dzielić się swoją fortuną więc zreperowałem ścianę tak by nie mógł znaleźć schowka. Wtedy, kiedy spaliśmy w łóżku farmera, przyszedł anioł śmierci po jego żonę. Ja dałem mu w zamian krowę. Rzeczy nie zawsze są takie jak się wydają.”
Czasami dzieje się dokładnie tak, kiedy rzeczy nie idą po naszej myśli. Tak jest z losem, musisz zaufać, że wszystko co cię spotyka jest zawsze dla twojego najwyższego dobra. Często możesz się o tym przekonać dopiero po pewnym czasie.
afrodyta39
🕒 26-09-2011 23:14
Pewnego dnia osioł farmera wpadł do głębokiej studni.Zwierzę krzyczało żałośnie godzinami, podczas gdy farmer zastanawiał się, co zrobić.
W końcu zdecydował: zwierzę i tak jest stare, a studnię i tak trzeba już zasypać. Nie warto więc wyciągać z niej osła.Zwołał wszystkich swoich sąsiadów do pomocy.Wzięli łopaty i zaczęli zasypywać studnię śmieciami i ziemią.Początkowo osioł zaczął krzyczeć przerażony.Nagle, ku zdumieniu wszystkich, uspokoił się.Kilka łopat później farmer zajrzał do studni i zdumiał się tym, co ujrzał: za każdym razem, kiedy kolejna porcja śmieci spadała na ośli grzbiet, ten robił coś niesamowitego, otrząsał się i wspinał o krok ku górze.W miarę, jak sąsiedzi farmera sypali śmieci i ziemię na zwierzę, ono otrzepywało się i wspinało o kolejny krok.Niebawem, wszyscy ze zdumieniem zobaczyli, jak osioł przekracza
wrąb studni i szczęśliwy oddala się truchtem.
Życie będzie zasypywać Was śmieciami, każdym rodzajem brudów.I jest tylko jeden sposób, żeby wydostać się z dołka.Po prostu trzeba otrząsnąć się i zrobić krok w górę.Każdy taki strząśnięty kłopot, to jeden stopień ku wolności.Możemy wydostać się z najgłębszych tarapatów, jeśli się nie zatrzymamy, jeśli się nie poddamy!
Otrząśnij się więc i wejdź na kolejny stopień
afrodyta39
🕒 26-09-2011 23:16
Ta droga jest bardzo kręta i cięzka ale wato ją pokonać, wiem coś o tym.
annaspyrka
🕒 26-09-2011 23:57
Valdis52
🕒 27-09-2011 17:18
afrodyta39
🕒 27-09-2011 23:35
MYŚL DNIA :
Mój anioł jest na urlopie, inni są po za zasięgiem, a reszta skrzydlatych jest zbyt zajęta.
Pi. . . . .ę, do tego z rogami nie dzwonię...
afrodyta39
🕒 28-09-2011 09:47
afrodyta39
🕒 28-09-2011 09:53
Przeczytaj tę historię. Wczuj się w nią mocno. I wtedy zadecyduj jak
zaczniesz jutrzejszy dzień... .
Michał jest takim człowiekiem,
za którym raczej się nie przepada.
Jest zawsze w dobrym humorze i zawsze ma
coś pozytywnego do powiedzenia.
Zapytany jak się czuje odpowiedziałby:
"Gdyby było lepiej już bym chyba nie wytrzymał!".
Był naturalnym
motywatorem. Jeśli jakiś pracownik miał zły dzień,
Michał zawsze radził mu
jak znaleźć pozytywną stronę tej sytuacji.
Widząc to, bardzo mnie to
zaciekawiło. Pewnego dnia podszedłem więc do Michała i spytałem go:
"Nie
rozumiem. Nie można być tak pozytywną osobą przez cały czas. Jak ty to robisz?"
Michał odpowiedział: "Każdego ranka gdy się budzę mówię sobie - "Michał,
masz dzisiaj dwie możliwości
- możesz mieć dobry humor albo możesz mieć zły
humor". I wtedy wybieram dobry humor.
Za każdym razem gdy wydarza się coś
niedobrego,
mogę wybrać albo bycie ofiarą albo wyciągnąć z tego jakąś lekcję
dla siebie.
I wybieram wyciągnięcie lekcji. Za każdym razem gdy przychodzi
ktoś do mnie ponarzekać,
mogę wybrać zgodzenie się z nim albo pokazanie mu
pozytywnej strony życia.
I wtedy wybieram pokazanie mu tej pozytywnej
strony."
"Zaraz, to nie jest takie proste!" - zaprotestowałem.
"Ależ
tak, to właśnie takie jest." - odpowiedział Michał.
"Życie polega na
wyborach. Każda sytuacja jest wyborem.
Ty sam wybierasz jak zareagujesz na
daną sytuację.
Ty wybierasz, jaki wpływ mają ludzie na twoje
samopoczucie.
To ty wybierasz bycie w dobrym albo złym humorze.
Mówiąc
krótko - to twój wybór, jak wygląda twoje życie.
" Zapamiętałem, co
powiedział mi wtedy Michał.
Krótko potem opuściłem firmę, w której wtedy
pracowałem i otworzyłem swoją własną.
Straciliśmy kontakt ze sobą, ale
często przypominałem sobie Michała,
gdy dokonywałem wyborów w moim życiu,
zamiast tylko reagować na zmiany sytuacji.
Kilka lat później dowiedziałem
się, że Michał miał poważny wypadek.
Spadł z rusztowania z wysokości prawie
20 metrów.
Po 18-godzinnej operacji i wielu tygodniach
rehabilitacji
Michał został zwolniony ze szpitala z wszczepionymi w plecy
metalowymi prętami.
Spotkałem się z nim około 6 miesięcy po wypadku.
Kiedy spytałem jak się czuje odpowiedział: "Gdyby było lepiej już bym chyba
nie wytrzymał!
Chcesz zobaczyć moje blizny?" Nie chciałem, ale zapytałem o
czym myślał w chwili wypadku.
"Pierwsze, co mi przyszło do głowy to moja
córka, która niedługo miała się urodzić." - odpowiedział Michał.
"Później,
gdy już leżałem na ziemi, pomyślałem sobie, że mam dwie możliwości: mogę wybrać
- żyć albo umrzeć.
Wybrałem życie." "Nie byłeś przerażony? Nie straciłeś
przytomności?" - spytałem.
Michał kontynuował: "Moi znajomi byli wspaniali.
Mówili mi, że wszystko będzie dobrze.
Aż do momentu, kiedy zawieźli mnie do
szpitala i zobaczyłem twarze lekarzy i pielęgniarek
- wtedy naprawdę się
przeraziłem.
W ich oczach wyczytałem - "ten facet już nie
żyje".
Wiedziałem, że muszę coś zrobić." "I co zrobiłeś?" - spytałem.
"Była tam taka duża, tęga pielęgniarka wykrzykująca różne pytania do mnie."
- opowiadał dalej Michał.
"Spytała, czy jestem na coś uczulony. "Tak" -
odpowiedziałem.
Lekarze i pielęgniarki przestali pracować, czekając na moją
odpowiedź.
Wziąłem głęboki oddech i krzyknąłem "Grawitację". Oni zaśmiali
się, a ja powiedziałem - "Wybieram życie"
Operujcie mnie jak żywego, a nie
jak martwego."
Michał przeżył dzięki umiejętnościom lekarzy, ale również
dzięki swojej niesamowitej postawie.
Nauczyłem się od niego, że codziennie
możemy żyć pełnym życiem. To nasz wybór. Postawa jest
wszystkim.
afrodyta39
🕒 30-09-2011 21:13
EMPATIA
Moi teściowie właśnie odbyli męczącą podróż do Nowego Jorku po wakacjach na Florydzie.
- Pierwszy raz samochód zepsuł się, gdy byliśmy gdzieś w Karolinie Północnej - opowiadała mi teściowa przez telefon. - Naprawiliśmy go, po czym nawalił nam znowu w Delaware. Jednak najgorsze ze wszystkiego było to, co przytrafiło się nam na moście Yerrazano w godzinach szczytu. Myślałam wtedy, że już nigdy nie uda nam się dotrzeć do domu.
- To brzmi rzeczywiście okropnie - użaliłam się nad nią, gotowa natychmiast opowiedzieć jej w zamian swoją straszliwą historie o samochodzie, który wysiadł mi o wpół do dziesiątej wieczorem na puściuteńkim parkingu centrum handlowego.
Ktoś jednak zapukał do drzwi mieszkania teściowej, musiała więc kończyć rozmowę.
- Dziękuję ci za to, że mnie wysłuchałaś -- dodała na do widzenia. - Jednak najbardziej jestem ci wdzięczna, że nie opowiedziałaś mi swojej najgorszej przygody z samochodem.
Czerwona ze wstydu odwiesiłam słuchawkę. Przez wiele kolejnych dni myślałam nad mądrością jej pożegnalnych słów.
Nie potrafię zliczyć, ile razy, gdy zaczynałam na coś narzekać - na kłótnie z synem, zawodowe rozczarowania lub nawet problemy z samochodem - moja przyjaciółka natychmiast wtrącała: "To dokładnie jak u mnie". I nagle rozmawiałyśmy już tylko o jej niewdzięcznym dziecku, jej beznadziejnym szefie, jej cieknącym przewodzie paliwowym.
Mnie zaś pozostawało tylko kiwać głową w odpowiednich momentach, zastanawiając się, czy wszyscy nie cierpimy na przykry przypadek zaburzeń wyrażających się w niezdolności okazywania innym uwagi.
Oczywiście nie ma nic bardziej naturalnego niż chęć pocieszenia wyczerpanej nerwowo przyjaciółki zapewnieniami, że nie ona jedna znalazła się w trudnej sytuacji. Jednak katastrofy życiowe są podobne do siebie jedynie z daleka.
Mąż Twojej przyjaciółki mógł stracić pracę tak jak Twój, ale nie ma dwóch rodzin, które miałyby identyczne konta w banku czy plany awaryjne.
Mówienie "doskonale cię rozumiem" może stanowić preludium do udzielenia rady: "Ja w podobnej sytuacji postąpiłam tak a tak i Ty powinnaś zrobić to samo". Jednak gdy podróż do jakiegoś miejsca trwa trzykrotnie dłużej niż powinna albo Twoje dziecko dostaje wysokiej gorączki w środku nocy, czy naprawdę chcesz słyszeć, jak Twoja przyjaciółka poradziła sobie z podobną sytuacją?
Gdy znajdujemy się w dołku psychicznym albo szalejemy ze szczęścia wszyscy marzymy, by znaleźć przyjaciela, który sprawia wrażenie, że ma dość czasu, by nas spokojnie wysłuchać. Ta umiejętność bycia z kimś, dzielenia jego bólu lub szczęścia jest podstawą prawdziwej empatii.
Na szczęście tej empatii bardzo łatwo się nauczyć. Na przykład, od tamtej rozmowy z moją teściową tłumię w zarodku impuls przerwania przyjaciółce, która mi się zwierza. Uczę się zwracać uwagę na zachowanie drugiej osoby, na język ciała, wyraz twarzy, ton głosu i to, co zostało niedopowiedziane.
Potrafię też łatwiej rozpoznać i docenić empatię, gdy to ja z niej korzystam. Pewnego dnia zadzwoniłam do przyjaciółki, by poskarżyć się, że jestem zdenerwowana i nie potrafię się skoncentrować.
- Chcesz o tym pogadać? - spytała.
Przez długą chwilę mówiłam bez ładu i składu.
W końcu podziękowałam jej za to, że mnie wysłuchała i zapytałam, jak ona się czuje.
- O mnie możemy porozmawiać jutro - powiedziała.
I to właśnie jest empatia.
Nie zawsze chcemy odpowiedzi i porad. Czasami pragniemy po prostu, by ktoś nas wysłuchał.
afrodyta39
🕒 06-10-2011 17:42
Umiejętność słuchania jest bardzo ważna, to nie trudna sztuka dla szczerych osób! Jednak wymaga kontrolowania się aby właśnie tak zachować się jak przyjaciółka Afrodyty można Ci tylko jej pozazdrościć ja też mam kilku takich przyjaciół i jedną z nich jesteś dokładnie Ty Afrodytko!!! Fajnie że jesteś dziękuje! Pozdrawiam cieplutko Ani.
annaspyrka
🕒 06-10-2011 20:54
Jest to historia o alpiniście, który
chciał zdobyć najwyższy szczyt świata. Przygotowywał się do tej wyprawy
przez kilka lat, a dla większej sławy postanowił wspiąć się na szczyt
samotnie...
Nastał zmierzch, ale alpinista zamiast rozbić obóz na noc, kontynuował
wspinaczkę. W końcu zrobiło się zupełnie ciemno i nie widział już
niczego dalej niż na wyciągnięcie ręki.
Noc w wysokich partiach gór nie należy do najłatwiejszych i
najprzyjemniejszych. Alpinista czuł przeszywające zimno, poza tym
niczego nie widział. Wszystko było czarne. Zero widoczności. Nawet
księżyc i gwiazdy sprzysięgły się przeciw niemu i schowały za chmurami.
Gdy się tak wspinał, zaledwie kilka metrów od szczytu, pośliznął się i
zaczął spadać z wielką szybkością. Bezwzględne prawo grawitacji i
ogarniające uczucie ogromnej bezradności... Spadając, przypomniał sobie
wszystkie dobre i złe momenty swego życia. Był już pewien nadchodzącej
śmierci, gdy nagle poczuł mocne szarpnięcie w górę, a lina zacisnęła się
na jego talii... Ciało zawisło w powietrzu. Życie alpinisty ocaliła
lina, którą był przepasany.
Martwą ciszę przerwał krzyk człowieka:
- POMÓŻ MI BOŻE!!!
Nagle, niespodziewanie, zza chmur usłyszał odpowiedź na swoje wołanie:
- Czego chcesz ode mnie?
- Ocal mnie, Boże!!!
- Czy naprawdę wierzysz w to, że mogę cię ocalić?
- Oczywiście, wierzę.
- WIĘC ODETNIJ LINĘ, NA KTÓREJ WISISZ...
Nastał moment ciszy; mężczyzna zaskoczony tym, co usłyszał, zwątpił. Kurczowo uchwycił się liny, zamknął oczy i wisiał dalej.
Ekipa ratunkowa znalazła alpinistę następnego dnia. Martwe i zmarznięte ciało nadal wisiało na linie...
ZALEDWIE 10 STÓP OD ZIEMI...
A Ty? Jak mocno trzymasz się swojej liny? Odciąłbyś ją?
Nigdy nie trać wiary w moc Boga. Nie mów, że zapomniał o Tobie, albo,
że Cię opuścił. Nawet jeśli nie rozumiesz sensu wielu spraw.
afrodyta39
🕒 13-10-2011 22:51
Valdis52
🕒 14-10-2011 09:52
Pozwól ,że nie będę tego postu komentować ponieważ napisałabym zbyt wiele na Twój temat a nie chcę tego czynić ,bo nie tędy droga i nie mi oceniać tak naprawdę dlaczego jesteś taki a nie inny......
afrodyta39
🕒 14-10-2011 09:54
Valdis52
🕒 14-10-2011 09:59
Nie będę Ciebie na siłę przekonywać ,tłumaczyć bo to nie miejsce na to.Jesteś kłótliwy a ja nie mam zamiaru wciągać się w Twoje gierki.
afrodyta39
🕒 14-10-2011 10:06
Valdis52
🕒 14-10-2011 10:13
Odpowiadam Waldek Tobie na Twoje pytania :
Otóż wszystkie te opowieści ,opowiadania są zaczerpnięte z netu gdzieś kiedyś znalezione,więc nie ma tutaj moich słów i wniosków jak twierdzisz(które to niby ja Wam narzucam). Po prostu podobają mi się i chciałam się z Wami nimi podzielić(oczywiście to było błędem). Nie mogę robić z Was głupców jak Ty twierdzisz ,ponieważ nie ja piszę co z opowieści wynika tylko autor. Pretensje możesz mieć jedynie do autora a nie do mnie.To by było na tyle .
afrodyta39
🕒 14-10-2011 22:02
Valdis52
🕒 14-10-2011 22:28
Oczywiście ,że od autora a trzcionkę i kolor jak wiesz się zmienia i ja to robię.Jak widzisz bardzo pochopnie wyciągasz wnioski .
afrodyta39
🕒 14-10-2011 23:02
Epilog utworu literackiego zazwyczaj jest tendencyjny i może narzucać tok myślenia.Domyśliłam się,że jest to literatura z dopiskiem autora.Marzena,przepisuj dalej,jest to chwila refleksji,ale bez komentarza autora,ewentualnie dodaj swój.Może chciałaś dobrze ,ale Waldek ma rację odnośnie meritum dyskusji.Mam nadzieję Marzeno i Waldku,że była to konstruktywna wymiana zdań i nie zniechęciła Marzeny do pisania.Pozdrawiam
Anka01
🕒 15-10-2011 00:28
Valdis52
🕒 15-10-2011 10:25
Zostałam totalnie zniechęcona ,więc na razie wybaczcie nie będę nic wklejać.Uważam ,że z dopisku autora zrobiło się wielkie zamieszanie a nie powinno. Autorowi należy się aby jego utwór był zamieszczany w całości .Chyba macie zbyt wielkie wymagania.pozdrawiam,miłego weekendu życzę.
afrodyta39
🕒 15-10-2011 10:37
Valdis52
🕒 15-10-2011 18:59
Valdis52
🕒 16-10-2011 12:59
Valdis52
🕒 17-10-2011 17:31
Dziś Wszystkich Świętych, dzień szczególny, wyjątkowy... Pójdziemy na groby, odwiedzić naszych bliskich zmarłych, zapalimy znicze, niejednemu łezka się w oku zakręci. Bo to dzień szczególny, dzień Wszystkich Świętych... Z tej okazji krótki wierszyk:
CMENTARZ, KAMIENNE POSĄGI.
KAMIENNE TABLICZKI.
WYRYTE IMIONA,NAZWISKA.
DZIEŃ, MIESIĄC I ROK
OSTATNIEJ DROGI ŻYCIA.
CMENTARNE KAPLICZKI.
CMENTARZ MIEJSCE SMUTNE,
BOLESNE I OKRUTNE.
CZAS TU SIĘ JAKBY ZATRZYMAŁ.
DAJE MYŚLI SMUTNE.
TU SIĘ LINIA ŻYCIA KOŃCZY,
A ŚMIERCI ZACZYNA.
GROBY BLISKICH, ZNANYCH I NIE ZNANYCH.
NAD GROBEM ŁZA SIĘ KRECI,
NIKT OD ŚMIERCI SIĘ NIE WYKRĘCI.
BIEDNY I BOGATY
TĄ SAMĄ DROGĘ OSTATNIĄ POKONUJE,
DROGĘ ŻYCIA W RAMIONA ŚMIERCI.
CMENTARZ MIEJSCE SMUTNE.
ŁZY DO OCZU NAPŁYWAJĄ.
SERCA Z ŻALU ŁKAJĄ.
USTA MILCZĄ,
DO POWIEDZENIA NIE WIELE MAJĄ.
NA ZNAK PAMIĘCI
ZNICZE ZAPALAMY, O GROBY DBAMY.
W SERCACH O BLISKICH NIE ZAPOMINAMY...
beti0x
🕒 01-11-2011 14:55
Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy,
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.
Nie bądź pewny, że czas masz, bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej ,
tak szybko stad odchodzą... jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon ,
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się, niż umierać
kochamy wciąż za mało i stale za późno.
Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości ,
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą...
Mimo wszystko w ten dzień trochę smutny, trochę nostalgiczny serdeczne pozdrowienia dla Wszystkich i...Wszystkich Świętych...
beti0x
🕒 01-11-2011 22:35
Jeszcze raz Ci bardzo serdecznie dziękuje za wiersz którego ostatnio dodałaś,szukałam właśnie wierszy ks.Jana Twardowskiego jestem Ci wdzięczna za niego. Pozdrawiam cieplutko Ani.
annaspyrka
🕒 02-11-2011 02:04
Miło słyszeć, że podobają się Tobie te wiersze ja też Cię gorąco pozdrawiam Aniu
beti0x
🕒 02-11-2011 11:44
Valdis52
🕒 02-11-2011 11:59
Dziś dzień zaduszny, dziś również wspominamy zmarłych, zapalamy znicze i na ten dzień parę "zaduszkowych myśli" :
Pójdę dzisiaj ze smutkiem w duszy
Zapalić lampkę pamięci
Dla tych co bliscy memu sercu
Na zawsze we mnie zostali.
Ja wierzę ,że kiedyś będę z Nimi
Powrócą wspaniałe chwile
Może uda się nadrobić
Te stracone lata rozłąki..
Strata każdego bliskiego człowieka
Zabiera kawałek siebie
Ileż mnie jeszcze zostało
By móc znieść następne straty?
Kiedy i na mnie przyjdzie pora
I spotkam się z Nimi
Oddam im ich cząsteczki
Bo będę miał trochę z żywych.
Kręte alejki wiodące przez ziemię
znaczone krzyżami,
poświata płomieni wypełnia,
ogrom ciemności
i cisza zmieszana z zadumą
otwiera jak klucz grobowe milczenie.
Spotkanie dwóch światów,
które są tak odległe,
jednak bliskie bo związane
z człowiekiem,
to życie
to jedność
to Zaduszki
Nie poukładane alegorie.
Przystań tu na chwilę.
Wchłoń cmentarną ciszę.
Czy usłyszysz także
to, co ja usłyszę?
Czy zobaczysz mary
wokoło krążące?
Wycisz serce swoje
i myśli cierpiące...
Tam na lewo matka
przy córki swej grobie.
Widzisz ? Płynie ponad
katafalku progiem.
Wyciąga tęsknie dłonie
do główki dziecięcia.
Jeszcze raz ostatni!
Dotknąć ! - Lecz bez szans wzięcia...
W głębi Starzec smutny
snuje widmo swoje...
Nie takim chciał zostać
wzgardzony spokojem.
Rząd lampek przyćmionych
odsłania obrazy.
Obok dusza Dziecka.
Płacze. Nadal marzy.
I nie widać straty
ciała z tego świata.
Jak to Boże robisz,
że to wszystko płatasz?
O, widmo Dziewczyny!
Czy Anioł ? Czy Zmarła?
Nadal szuka szczęścia,
choć życia - wyparła.
A przede mną widmo
Ojca, lecz młodszego.
Coś chce mówić do mnie,
lecz nie słyszę jego.
Wyciągam swe dłonie
do drżących, widmowych,
aby ogrzać, przycisnąć,
żarów dać kwantowych.
Wkoło tłum ogromny.
I martwi i żywi.
Złączeni, skupieni -
- i modlitwa z nimi.
Ja wiem, że to chwila...
Ile czasu mamy?
Tych, co nas odwiedzą
razem powitamy...
beti0x
🕒 02-11-2011 12:12
Brak mi słów, jak kolwiek to skomentuje zapesze, powiem krótko dziękuje...
annaspyrka
🕒 02-11-2011 15:48
Szkoda naprawdę Aniu, że dzieli nas tyle kilometrów, ale cóż..takie życie:) Serdeczne pozdrowienia z Polski:)
beti0x
🕒 02-11-2011 18:38
Byłam wieczorem na cmentarzu,ciemno,na niebie księżyc w kształcie rogalika,ciemne drzewa dookoła i miliony kolorowych lampek,a najpiękniej świeciły czerwone.Podeszłam do miejsca gdzie był''dywan'' z lampek/znicze/,było jasno i cieplutko,mało ludzi i cisza.Tak lubię,a raczej wolę ten dzień-Zaduszki spędzać.,jestem ja i ....... Pozdrawiam wszystkich.. ''Umarłych wieczność dotąd trwa,dokąd pamięcią się im płaci'' /W.Szymborska/
Anka01
🕒 02-11-2011 20:42
Zazdroszcze wam tych widoków spacerów i ciepła bijacego w tak smutnym miejscu od zniczy..
annaspyrka
🕒 04-11-2011 01:38
Życie pisze nam różne scenariusze i dobre i złe,już tak jest i nie zawsze mamy wpływ na jego treść.Miło ,że jesteśmy cząstką naszego kraju i jest ci z nami lżej na sercu i radośniej.Jak Halloween ,czy dużo cukierków rozdałaś ?Szkoda, że u nas dzieci się tak nie bawią,jestem za.Pozdrawiam.
Anka01
🕒 04-11-2011 21:48
Cukierków rozdałam bardzo dużo ale nie z obawy przed jajami. Też mi szkoda że w polsce dzieciaki tak się nie bawią może wtedy by miały inne dzieciństwo bardziej wesołe ale z kolei maja dyngus tyle że z wodą ja bym go raczej zmieniła na Halloween. bo zauwazyłam ze dyngusu tradycja zaczyna wymierać a są to już tylko popisy małolatów. Jesli tak dalej pójdzie to w przyszłym roku odwiedze polske na kilka tygodni, złapie wiatru w żagle i spowrotem tu wróce, nie będe tłumaczyć jak to jest bo sama Aniu wiesz o czym mówie, zapewne i Twija tęsknota ma ten sam blask....Pozdrawiam Ani.
annaspyrka
🕒 04-11-2011 23:40
Od dzisiaj:
1. Pamiętaj, że od twojego wyboru zależy, co widzisz, co myślisz i co słyszysz. Jedna osoba
widzi filiżankę do połowy pustą, a druga do połowy pełną. Jedna osoba widzi piękny ogród za
oknem, a druga brudną szybę.
2. Codziennie sobie przypominaj, że TO ŻYCIE TO JEST TO, że masz ograniczony czas i chcesz
jak najlepiej go wykorzystać.
3. Codziennie potwierdzaj doskonałość wszechświata:
NIECHAJ BĘDZIE POZDROWIONA DOSKONAŁOŚĆ WSZECHŚWIATA!!
4. Codziennie przypomnij sobie, że świat już jest piękny i nie trzeba go zmieniać. Możesz
natomiast zmienić siebie.
5. Jeżeli dopadnie cię chandra - jak najszybciej znajdź sobie jakieś zajęcie. Zajmij się czymś
przez 5 minut, inwestując całą swoją energię. Po tych pięciu minutach poczujesz się lepiej.
6. Wiedz, że najlepszym sposobem na polepszenie własnego samopoczucia jest zrobienie
czegoś dla kogoś innego.
7. Jeżeli dopadnie cię pokusa bycia nieszczęśliwym przeczytaj poniższe słowa umierającego
starca:
Gdybym jeszcze raz miał przeżyć moje życie, tym razem usiłowałbym popełniać więcej błędów.
Nie starałbym się być taki doskonały. Więcej bym odpoczywał. Rozluźniałbym się, byłbym bardziej
beztroski i wiele spraw traktował poważniej. Byłbym bardziej szalony.
Wykorzystywałbym więcej szans, więcej bym podróżował, przewędrował więcej gór,
przypłynął więcej rzek, odwiedził więcej nieznanych mi miejsc. Jadłbym więcej lodów, a mniej
sałaty.
Miałbym więcej prawdziwych, a mniej wydumanych zmartwień!
Prawda jest taka, że byłem jednym z ludzi, którzy godzina za godziną, dzień za dniem,
pędzili asekuracyjny tryb życia, roztropny i przemyślany. Och, gdybym znowu mógł przeżyć moje
życie, delektowałbym się każdą chwilą.
Byłem jednym z tych, którzy nigdzie nie ruszają się bez termometru, termoforu, wody do
płukania gardła, płaszcza przeciwdeszczowego i spadochronu. Gdybym miał jeszcze raz przeżyć
moje życie, tym razem podróżowałbym z małym bagażem.
Gdybym miał jeszcze raz przeżyć życie, wiosną wyskakiwałbym boso z łóżka, a jesienią
wstawał później, więcej bym jeździł na karuzeli, obejrzał więcej wschodów słońca i więcej bym
się bawił z dziećmi. Gdybym miał przeżyć życie od nowa...
Ale nie przeżyję.
afrodyta39
🕒 24-11-2011 18:49
Może to nie wiersz ale coś w stylu piosenki jeśli będzie ktoś chciał całą to pisać może napisze w akcie łaski^^
Brak tytułu(jeszcze nad nim myślę:) )
Była piękna niczym róży kwiat,Tak posłuchaj o tym brat,bo to o pewniej dziewczynie historia prawidzwa,co u niej w zyciu bardzo ciężko bywa,Niektórzy powiedzą że dom mieć najważniejsza rzecz,ona go miała pytam się po co jak czuła się w nim jak śmieć,przez ojca nie była katowana lecz w dzieciństwie ciągle wołała "gdzie jest moja mama?!"odpowiem na te pytanie matka jej miała zrytą banie ciągle z kochankami chlała,już nie zlicze ile dzieci z nimi miała wszystkie pozdychały od upojenia alkocholowego brat nie rozumiem człowieka takiego lecz nic nie opisze do niej gniewu mego.
Ref.Może smaku biedy nie poznałem bo co chciałem zawsze miałem.Bieda to co najbardziej może zdołować człowieka,każdy takiego na kawałeczki sieka,nie jest ważne siano tylko to jakie serce akurat jemu dano.
Jestem początkujący w sprawach piosenek ale wiersze jako takie pisze choć ich nie mam więc jak by co prosze o wyrozumiałość :)
FOXIZMO
🕒 25-11-2011 17:12
Valdis52
🕒 25-11-2011 20:09
Valdis52
🕒 26-11-2011 15:02
nie widziałem tego to przyznam ale nie jestem szpanującym się twórcą myslałem że są tutaj wyrozumiali ludzie ale widze że nawet jak wkleiłem ten tekst bo skopiowałem go z gg bo dziewczynie go wysyłałem to od razu bure dostałem tekst jest cały ukończony tyle że chciałem sprawdzić jak się przyjmie a jestem twórcą początkującym a nie szpanerem gdybym szpanował to bym wklejał to gdzie się tylko da :)
FOXIZMO
🕒 26-11-2011 16:03
... To zacznij może od podstaw,czyli od budowy zdania i od sprawdzenia do czego służą duże litery i znaki przestankowe.Każdy,kto chce nazywać się tekściarzem powinien nauczyć się szacunku do tych,którzy będą te teksty czytać ... W tym temacie nie ma wyrozumiałości ...
thean
🕒 26-11-2011 21:01
Dobra więc przyznam swój błąd nie wklejać nic swojego na takie tematy tylko dla sprawdzenia co i jak.Dzięki ja i tak będę sobie pisał teksty bo nikt mi nie zabroni :) robie to co kocham i to mi wystarcza :)
FOXIZMO
🕒 27-11-2011 00:50
Valdis52
🕒 27-11-2011 10:16
W skrócie napisze tyle że do bólu to raczej jestem przyzwyczajony, więc to mi nie grozi ale i tak dzięki za rady może czegoś się naucze narazie pisze dla przyjemności to tyle.
FOXIZMO
🕒 27-11-2011 12:34
Ale nim zdecydujesz się na publikacje swego tekstu, daj to komuś do sprawdzenia, słuchaj to idzie w eter moi znajomi nie chcą Ci zrobić krzywdy ale delikatnie tłumaczą.
annaspyrka
🕒 28-11-2011 03:12
nie no ja się nie czuję skrzywdzony pod żadnym wypadkiem rozumiem co zrobiłem źle.I tak szczerze to dałem to jednemu koledze czytałem to i pokazywałem wielu osobom i mówili mi że właśnie ta zwrotka jest najlepsza dlatego wolałem nie publikować reszty chciałem tylko zobaczyć co będzie :) to tyle, więc nie ma co nad tym rozmyślać i się wysilać wiem już co myśli o tym ogół to mi wystarczy :)
FOXIZMO
🕒 29-11-2011 19:09
Cyrk
Pewnego razu, gdy byłem jeszcze nastolatkiem, wybrałem się z tatą do
cyrku. Staliśmy w kolejce po bilety, tuż za pewną rodziną, która wywarła
na mnie ogromne wrażenie. Nietrudno było zgadnąć, że nie są najbogatsi.
Ubrani byli niedrogo, ale schludnie. Ośmioro dzieci, małych, z
pewnością poniżej dwunastu lat, zachowywało się nienagannie, karnie
stojąc w parach za rodzicami i trzymając się za ręce. Brzdące cały czas
trajkotały z przejęciem, opowiadając sobie o klownach, słoniach i
innych cudach, które miały za chwile zobaczyć. Z łatwością można było
się domyślić, że jeszcze nigdy nie były w cyrku, i że wieczór ten
zapowiadał się jako największa atrakcja w ich dotychczasowym życiu.
Rodzice stali z przodu, dumni ze swych latorośli. Ona trzymała czule
dłoń swego męża i spoglądała na niego z uwielbieniem, jakby chciała
powiedzieć: "Jesteś moim rycerzem w lśniącej zbroi". Widać było, że duma
rozpiera mu serce; uśmiechał się i spojrzeniem przyznawał jej rację.
Gdy dotarli wreszcie do kasy, kasjerka zapytała go, ile chciałby biletów. Odparł z nieukrywanym zadowoleniem w głosie:
- Proszę osiem biletów ulgowych i dwa normalne. Wybieramy się do cyrku całą rodziną.
Kasjerka natychmiast podała cenę.
Żona puściła dłoń męża i skłoniła wstydliwie głowę. Mężczyzna pochylił się nieznacznie do okienka i drżącym głosem poprosił:
- Mogłaby mi pani powtórzyć?
Kasjerka posłusznie podała cenę jeszcze raz.
Nie miał tyle pieniędzy! Jak powie dzieciom, że nie stać go na bilety do cyrku?!
Mój tato, widząc, co się święci, poszperał w kieszeni, wyciągnął
dwudziestodolarowy banknot i upuścił go na ziemię. (Bynajmniej nie
byliśmy bogaci!) Potem pochylił się, podniósł zgubę i delikatnie
poklepał mężczyznę po ramieniu.
- Przepraszam pana, zdaje się, że wypadło to panu z kieszeni - powiedział.
Mężczyzna natychmiast domyślił się, o co chodzi. Nie prosił o jałmużnę,
lecz z pewnością był wdzięczny za pomoc w tak krępującej sytuacji.
Spojrzał mojemu ojcu prosto w oczy, ujął w obie ręce jego dłoń
zaciśniętą mocno na dwudziestodolarówce. Drżały mu usta, a po policzkach
spływały łzy.
- Dziękuję, dziękuję panu - rzekł. - To tak wiele dla znaczy dla mojej rodziny
Wróciliśmy z tatą do domu. Nie spędziliśmy tego wieczora w cyrku, ale humor mieliśmy doskonały.
Tekst pochodzi z książki "Balsam dla duszy 2"
afrodyta39
🕒 03-01-2012 17:50
Jesteśmy za bardzo zatraceni w sobie odpuśćmy a zauważycie innych....
misiaczki0208
🕒 28-03-2012 15:21
WIESZ MAŁY...
Każdy pisze po cichu swoją bajkę o przyjacielu. Nosi w sobie tę bajkę o
kimś cudownym, mądrym, wiernym jak cień itd., a potem spotyka kogoś,
szczęśliwy, że znalazł przyjaciela jak marzenie. Jednak któregoś dnia
okazuje się, że ten ktoś jest z całkiem innej bajki; bajki o kimś
fałszywym, zdradliwym, niemądrym, itd. I wtedy ten ktoś, któremu zdawało
się, że znalazł przyjaciela - marzenie, gniewa się na niego, że
przestał być i marzeniem i przyjacielem jednocześnie. A tamten nie może
zrozumieć, co się stało... Przecież on cały czas był taki, jaki był.
Widzisz, Mały, przyjaciela można sobie namalować marzeniami, jak
farbkami. Ale jest to tylko malowidło - dziwadło, a nie przyjaciel -
żywy i prawdziwy. Prawdziwego trzeba polubić takim, jakim on jest
naprawdę, a może właśnie wtedy zakwitnie w nim to, co zdawało się
przedtem być u niego, jak kolce u róży?
Jeżeli wspomniałam już o róży, to posłuchaj. Był sobie mały ogrodnik,
który nie znał się jeszcze na nasionach. Poprosił kiedyś kogoś o
nasionka róży, lecz ten ktoś dał mu nasiona ostu. Mały ogrodnik zasiał
je, podlewał, aż którego dnia z ziemi wyjrzało coś, co miało w sobie coś
z róży, ale po kilku dniach można było już poznać, że to zwykły oset...
I tak bardzo żal się zrobiło małemu ogrodnikowi marzeń o róży. Już
chciał wyrwać ten oset, spalić go, zniszczyć, ale pewien stary ogrodnik
doradził mu, żeby zostawił te osty, bo one mają w sobie, prócz złych
kolców, jedną dobrą tajemnicę. Ale pokażą je tylko temu, kto potrafi je
pokochać. Mały ogrodnik zaczął je więc podlewać i pielęgnować tak, jakby
to robił z różami - przecież róże też kłują kolcami. Któregoś rana
odkrył, że osty zakwitły tak pięknymi i niespotykanymi dmuchawcami, że
ze wszystkich stron zjeżdżali się ogrodnicy, by podziwiać tak cudowną
odmianę kwiatów ostu.- To nie odmiana - mówił mały ogrodnik - to
ja
odmieniłem swoje serce dla ostów, a one - czując, że są kochane tak jak
róże - zakwitły równie pięknie, a może i piękniej. Skoro nauczyłem się
kochać osty, to wierzę, że gdybym pokochał kamienie, to one by ożyły".
Wiesz, Mały, za co Cię lubię? - Za to, że polubiłeś mnie mimo moich wad,
które bardziej czasem kłują niż kolce, a one coraz bardziej chcą
zakwitnąć dla Ciebie, choćby stokrotkami. Jedna już dziś zakwitła
rano...
Mrugam więc do Ciebie jej złotym oczkiem!
Twój bratek
Przyjaciel nie każe pelargonii być różą,
lecz kocha w pelargonii to, czego nie znalazłby u róży
afrodyta39
🕒 28-05-2012 15:32
Marzenko!!!
Jak zwykle pięknie i bardzo pouczajaco, jeszcze raz Cię prosze pisz jeszcze,tego mi bardzo brakowało i Ciebie, super że znowu z nami jesteś!!! Pozdrawiam Ani.
annaspyrka
🕒 28-05-2012 16:30
Co jest najśmieszniejsze w ludziach:
Zawsze myślą na odwrót: spieszy im się do dorosłości, a potem
wzdychają za utraconym dzieciństwem. Tracą zdrowie by zdobyć
pieniądze, potem tracą pieniądze by odzyskać zdrowie. Z troską myślą
o przyszłości, zapominając o chwili obecnej i w ten sposób
nie przeżywają ani teraźniejszości ani przyszłości. Żyją jakby nigdy
nie mieli umrzeć, a umierają, jakby nigdy nie żyli.
Paulo Coelho
afrodyta39
🕒 28-05-2012 17:51
Znacie tę przypowieść?
Stary budowniczy chciał przejść na emeryturę. Powiedział o tym swojemu
pracodawcy, a ten poprosił go o to, aby zbudował jeszcze jeden dom.
Budowniczy zgodził się, ale z czasem było widać, że nie przykłada się do
pracy. Był niedokładny, używał słabych materiałów do budowy i wszystko
robił, żeby tylko szybciej skończyć.
Kiedy skończył, pracodawca przyszedł na inspekcję domu. Stanął w
drzwiach wejściowych wyciągnął klucze z kieszeni i powiedział do
budowniczego: - To Twój dom, przyjmij go jako prezent ode mnie za te
wszystkie lata pracy. Budowniczy był w szoku.
Co za wstyd! Gdyby budowniczy wiedział, że budował dla siebie, wszystko zrobiłby inaczej.
Tak samo jest z nami. Budujemy swoje życie dzień po dniu i często nie
wysilamy się za bardzo. Później jesteśmy w szoku, kiedy zdajemy sobie
sprawę, że tym życiem które budowaliśmy w niewłaściwy sposób, musimy
teraz żyć. Gdybyśmy tylko wiedzieli, że to dla nas....
Gdybym tylko wiedziała, że angielski będzie mi potrzebny ....
Gdybym tylko wiedziała, że to tak się skończy, to nie robiłabym tego...
Gdybym tylko wiedziała, że nie wolno tak robić....
Ile razy powtarzaliśmy sobie w duchu te zdania, albo podobne? Ile razy
pukaliśmy się w głowę, myśląc: "Jak mogłam tak zrobić?", albo "Jak
mogłam tego nie zrobić?"
Błędy zdarzają się każdemu i nie ma w tym nic złego. Gorzej jest jednak,
kiedy z błędów nie wyciągamy żadnych wniosków lub nawet nie próbujemy
zrobić wszystkiego, aby tym błędom zapobiec.
Przecież to my jesteśmy budowniczymi swojego życia i każdego dnia, deska
po desce, budujemy je. To w jaki sposób budujesz zależy wyłącznie od
nas.
Ktoś kiedyś powiedział, że życie to projekt - zrób go sam!
Nasze podejście i wybory, jakie podejmujemy, budują nasze życie - dom, w którym jutro będziemy żyli.
Toteż....
* rozwijajmy w sobie pozytywne emocje, takie jak szczęście, radość, być może pasje...
* zmieńmy swoje spojrzenie na przyszłość oraz jej zawartość - by
pamiętać tylko to, co pozwoli być lepszym i bardziej zadowolonym z życia
* cieszmy się z każdego dnia
* umiejmy radzić sobie ze stresem i cieszyć się życiem, zamiast zamartwiać się i wiecznie denerwować
* zmieńmy złe nawyki na coś pozytywnego i dobrego
przecież nie urodziliśmy się, potrafiąc chodzić, pisać, czytać i mówić,
prawda? Tych wszystkich umiejętności nauczono nas kiedy ich
potrzebowaliśmy. Dlaczego nie mielibyśmy nauczyć się tego właśnie teraz,
być może tego nowego spojrzenia na przyszłość, którego teraz być może
nam potrzeba? (jak wówczas, gdy potrzebowaliśmy nauki chodzenia,
mówienia... itp)
" Życie jest zmianą. Jeśli przestaniesz się zmieniać, przestaniesz żyć"
/ Rainer Haak/
afrodyta39
🕒 29-05-2012 11:34
Marzenko jesteś mądrą kobietą, którą podziwiam za podejście do życia, dobrą radę, umiejętność korzystania z życia i mądrość.Dziękuję , że dzielisz się tym wszystkim z nami bo możemy w ten sposób przemyśleć dużo rzeczy i zmienić niektóre z nich. Pięknie piszesz z dużą wrażliwością i morałem.Bardzo lubię tu wchodzić bo wiem ,że znajdę zawsze coś mądrego, wzruszającego i pouczającego.Pozdrawiam...Jula...
misiaczki0208
🕒 29-05-2012 13:18
Dziękuję serdecznie za miłe słowa ,jak tylko coś fajnego znajdę w necie staram się dzielić z innymi,bo nie każdy ma czas na szukanie.... a tutaj może akurat znajdzie coś dla siebie :) Ja sama uwielbiam takie opowieści z morałem ,bo można chociaż na chwilę przysiąść i zastanowić się......całusy :*:*
afrodyta39
🕒 29-05-2012 13:33
Bezinteresowna POMOC
Kilka lat temu pewien chłopiec z niewielkiej wioski rybackiej w Holandii
udowodnił całemu światu, jak wielka nagroda czeka niosących
bezinteresowna pomoc.
Ponieważ życie całej wsi kręciło się wokół rybołówstwa, powołano
ochotniczą ekipę służącą pomocą w nagłych wypadkach na morzu. Pewnej
nocy rozpętała się wichura. Z nieba lały się strugi deszczu, rozszalał
się sztorm. Fale przewróciły łódź rybacką wracającą z połowu na pełnym
morzu. Załoga osiadłego na mieliźnie kutra wysłała sygnał SOS. Kapitan
łodzi ratunkowej podniósł alarm i wkrótce wszyscy mieszkańcy wioski
zgromadzili się na ryneczku, z którego roztaczał się widok na zatokę.
Ratownicy spuścili na wodę szalupę i bez chwili zwłoki pośpieszyli z
pomocą swoim przyjaciołom, zmagając się z rozszalałymi falami. Pozostali
mieszkańcy czekali z niepokojem na plaży, trzymając zapalone latarnie
które miały wskazać ratownikom drogę do domu.
Godzinę później z gęstej mgły wyłoniła się łodź ratunkowa. Wszyscy
pobiegli na spotkanie, wznosząc radosne okrzyki. Ratownicy, z
wyczerpania padając na piasek, oznajmili jednak, że na miejscu tragedii
musieli zostawić jednego mężczyznę, ponieważ szalupa nie była w stanie
pomieścić tylu ludzi. Jedna osoba więcej...i łódź poszła by na dno,
gubiąc wszystkich.
Kapitan z determinacją postanowił zebrać jeszcze jedną grupę ochotników,
którzy pośpieszyliby na ratunek pozostawionemu rozbitkowi. Z tłumu
wystąpił szesnastoletni chłopiec, Hans, lecz jego matka złapała go zaraz
za rękę i próbując go powstrzymać błagała:
- Nie idź, proszę cię, nie idź! Twój ojciec stracił życie w morskiej
katastrofie dziesięć lat temu, a trzy tygodnie minęły, odkąd twój
starszy brat, Paul, zaginął na morzu. Hans, nie idź, proszę. Tylko ty mi
zostałeś...
- Muszę, mamo - odparł chłopiec - Co byłoby, gdyby każdy mówił : ja nie
mogę niech zrobi to ktoś inny? Tym razem przyszła moja kolej, muszę
wypełnić swój obowiązek. A gdy obowiązek wzywa, musimy robić , co do nas
należy.
Hans pocałował matkę na pożegnanie i razem z pozostałymi ochotnikami zniknął w ciemnościach nocy.
Minęła kolejna godzina. Dla matki bardzo długa, niczym wieczność.
Wreszcie we mgle ukazała się powracająca łódź. Na dziobie stał Hans.
Przyłożywszy dłonie do ust, kapitan zawołał z brzegu:
- Znaleźliście tamtego człowieka?
Hans nie potrafił zapanować nad sobą - rozemocjowany odkrzyknął czym, prędzej:
- Tak, znaleźliśmy go! Niech pan powie mamie, że to mój brat, Paul!!
afrodyta39
🕒 29-05-2012 18:14
Taksówkarz z Nowego Jorku napisał:
Przyjechałem pod adres do klienta, i zatrąbiłem. Po odczekaniu kilku
minut, zatrąbiłem ponownie. Miał być to mój ostatni kurs tego wieczoru i
pomyślałem że wrócę do "bazy", ale
zamiast tego zaparkowałem samochód, podszedłem do drzwi i zapukałem.
"Minutkę!", odpowiedział wątły, starszy głos. Usłyszałem odgłos tak
jakby coś było ciągnięte po podłodze...
Po długiej przerwie,
otworzyły się drzwi. Stała przede mną niska , na oko
dziewięćdziesięcioletnia kobieta. Miała na sobie kolorową sukienkę i
kapelusz z dopiętym welonem; wyglądała jak ktoś z filmu z lat
czterdziestych.
U Jej boku była mała nylonowa walizka.
Mieszkanie wyglądało tak, jakby nikt nie mieszkał w nim od lat.
Wszystkie meble przykryte były płachtami materiału.
Nie było
zegarów na ścianach, żadnych bibelotów ani naczyń na blacie. W rogu
stało kartonowe pudło wypełnione zdjęciami i szkłem.
"Czy mógłby Pan zanieść moją torbę do samochodu?", zapytała. Zabrałem walizkę do auta, po czym wróciłem aby pomóc kobiecie.
Wzięła mnie za rękę i szliśmy powoli w stronę krawężnika.
Trzymała mnie za ramię, dziękując mi za życzliwość. "To nic",
powiedziałem, "Staram się traktować moich pasażerów w sposób, w jaki
chciałbym aby traktowano moją mamę."
"Och, jesteś takim dobrym
chłopcem" , odrzekła. Kiedy wsiedliśmy do samochodu, dała mi adres, a
potem zapytała: "Czy mógłbyś pojechać przez centrum miasta?
"To nie jest najkrótsza droga", odpowiedziałem szybko, włączając licznik opłaty.
"Och, nie mam nic przeciwko temu", powiedziała. "Nie spieszę się. Jestem w drodze do hospicjum..."
Spojrzałem w lusterko. Jej oczy lśniły. "Nie mam już nikogo z rodziny",
mówiła łagodnym głosem. "Lekarz mówi, że nie zostało mi zbyt wiele..."
Wyłączyłem licznik... "Którędy chce Pani jechać?"
Przez następne dwie godziny jeździliśmy po mieście. Pokazała mi budynek, gdzie kiedyś pracowała jako operator windy.
Jechaliśmy przez okolicę, w której żyła z mężem jako nowożeńcy.
Poprosiła bym zatrzymał się przed magazynem meblowym który był niegdyś
salą balową, gdzie chodziła tańczyć jako młoda dziewczyna.
Czasami prosiła by zwolnić przy danym budynku lub skrzyżowaniu, i siedziała wpatrując się w ciemność, bez słowa.
Gdy pierwsze promienie Słońca przełamały horyzont, powiedziała nagle
"Jestem zmęczona. Jedźmy już proszę". Jechaliśmy w milczeniu pod
wskazany adres. Był to był niski budynek z podjazdem, tak typowy dla
domów opieki.
Dwaj sanitariusze wyszli na zewnątrz gdy tylko
zatrzymałem się na podjeździe. Musieli się jej spodziewać. Byli uprzejmi
i troskliwi..
Otworzyłem bagażnik i zaniosłem małą walizeczkę kobiety do drzwi. Ona sama została już usadzona na wózku inwalidzkim.
"Ile jestem panu winna?" Spytała, sięgając do torebki.
"Nic", powiedziałem.
"Trzeba zarabiać na życie", zaoponowała.
"Są inni pasażerowie," odpowiedziałem.
I nie zastanawiając się kompletnie nad tym co robię, pochyliłem się i przytuliłem Ją. Objęła mnie mocno.
"Dałeś staruszce małą chwilę radości", powiedziała. "Dziękuję".
Uścisnąłem jej dłoń, a następnie wyszedłem w półmrok poranka .. Za mną zamknęły się drzwi - był to dźwięk zamykanego Życia ..
Tego ranka nie zabierałem już żadnych pasażerów.Jeździłem bez celu,
zagubiony w myślach. Co jeśli do kobiety wysłany zostałby nieuprzejmy
kierowca, lub niecierpliwy aby zakończyć jego zmianę? Co gdybym nie
podszedł do drzwi, lub zatrąbił tylko raz, a następnie odjechał?
Myśląc o tym teraz, nie sądzę, abym zrobił coś ważniejszego w całym swoim życiu.
Jesteśmy uzależnieni od poszukiwania emocjonujących zdarzeń i pięknych chwil, którymi staramy się wypełnić nasze życia.
Tymczasem Piękne Chwile mogą przydarzyć się nam zupełnie
nieoczekiwanie, opakowane w to, co inni mogą nazwać rutyną. Nie
przegapmy ich.. —
afrodyta39
🕒 25-06-2012 14:12
Starsza pani miała szczęśliwą chwilę.Miło spotkać CZłOWIEKA na swojej drodze życia.Pocieszające ,że są ludzie o dużej empatii na drugiego człowieka.Też myślę,jak pomożemy drugiej osobie,to jest piękna chwila..''.....w życiu ważne są tylko chwile...''/Dżem /
Anka01
🕒 25-06-2012 17:45
A ja myślę ,że często spotykamy LUDZI tylko nie zawsze o tym wiemy bo traktujemy ich zachowanie właśnie jak rutynę. Każde uczynione dobro -powraca! Nie koniecznie od osoby, której je darujemy. Kiedyś czytałam,że prawdziwa dobroć jest cicha, składa się z drobnych gestów przyjaźni, słów, zachowań. Mądre słowa Marzenko "Piękne Chwile" przydarzają się nieoczekiwanie i bardzo łatwo je przegapić.Życzę Wam , by spotykały Was jak najczęściej-Iwona
ardat
🕒 25-06-2012 17:52
Pewien uczony miał w swoim studio ogromny zegar ścienny, który wybijał uroczyście godziny, bardzo powoli, ale również bardzo głośno.
To panu nie przeszkadza? - spytał student.
Nie - odpowiedział uczony - dlatego że ciągle muszę zadawać sobie pytanie, co zrobiłem przez minioną godzinę.
A Ty, co zrobiłeś z godziną, która właśnie upłynęła?
afrodyta39
🕒 25-06-2012 19:54
Warto pomagać - dobry uczynek wraca do nas. Wcześniej czy później , w takiej lub innej formie, ale wraca.............. więc warto pomagać.
Valdis52
🕒 25-06-2012 21:56
SZÓSTKA PROSTO Z SERCA
Byłam jednym z tych szczęśliwych dzieci, którym nauka przychodziła bez
trudu. Gdy więc zostałam matką, w naturalny sposób zakładałam, że jeśli
będę sumiennie czytać książki moim dzieciom i zachęcać je do zabaw
edukacyjnych, oboje pójdą w moje ślady. Będą się też pilnie uczyć,
zbierać materiały i, tak jak ja, dostawać same celujące.
Amanta, moje pierwsze dziecko, szło prosto do celu. Uczyła się szybko i
zbierała dobre oceny. I chociaż wobec mojego drugiego dziecka, Erica,
stosowałam te same metody wychowawcze, czułam, że w tym wypadku życie
będzie wyzwaniem. I to nie tylko dla nauczycieli Erica, lecz również dla
niego samego i mnie.
Robiłam, co mogłam, dla tego słodkiego, kochającego chłopca, który nigdy
nikomu nie stwarzał żadnych problemów wychowawczych. Każdego wieczora
sprawdzałam, czy odrobił lekcje, kontaktowałam się z jego nauczycielami i
zapisywałam do wszystkich kółek zainteresowań, jakie oferowała szkoła.
Ale bez względu na to, jak ciężko pracował, na jego świadectwach były
same trójki, które wywoływały u niego łzy i frustrację. Widziałam jego
zniechęcenie i obawiałam się, ze straci całe zainteresowanie nauką.
Wkrótce zaczęłam wątpić w samą siebie.
W czym zawiodłam mojego syna? - zastanawiałam się. Dlaczego nie potrafię
go zmobilizować i pomóc mu w osiągnięciu sukcesu? Czułam, że jeśli nie
zdoła przetrwać w szkole, nie będzie również potrafił ułożyć sobie
życia, utrzymać siebie, a pewnego dni i swojej rodziny.
Eric był już szesnastoletnim jasnowłosym chłopakiem, gdy wreście
otworzyły mi się oczy. Siedzieliśmy w salonie, gdy właśnie zadzwonił
telefon. Otrzymaliśmy wiadomość, ze mój ojciec doznał rozległego ataku
serca i zmarł w wieku siedemdziesięciu dziewięciu lat.
"Papa", jak mawiał Eric, przez pierwsze pięć lat był nierozłączną
częścią zycia mego syna. Ponieważ mój mąż pracował nocami, a spał w
dzień, to właśnie "papa" zabierał go do fryzjera, na lody i grał z nim w
baseball. Był najlepszym kumplem Erica.
Gdy mój ojciec przeniósł się do miasta, w którym dorastał, Eric poczuł
się zagubiony. Ale czas leczy rany. Z biegiem lat zrozumiał, że dziadek
musiał wrócić do swoich korzeni i starych przyjaciół przyjaciół
przeszłości. Telefony i wizyty dziadka, którego tak uwielbiał, stały się
dla Erica sposobem na życie. A "papa" nigdy o nim nie zapominał.
Gdy weszliśmy do domu pogrzebowego, stanęłam w drzwiach i spojrzałam na
swojego ojca. Był taki cichy, tak niepodobny do człowieka, którego
znałam. Dzieci były tuz obok mnie i gdy podchodziliśmy do ich dziadka,
poczułam, jak Eric chwyta mnie za rękę. Postaliśmy przez chwilę w
skupieniu, a potem zajęliśmy miejsce w Sali wypełnionej setką przyjaciół
ojca. Niektóre z osób dzieliły się z nami swoim współczuciem i
wspomnieniami z życia taty; inni po prostu dotykali mojej dłoni i
odchodzili.
Nagle zdałam sobie sprawę, że nie ma przy mnie Erica. Rozejrzałam się po
Sali i zauważyłam, jak pomaga starszym osobom wchodzić po schodach albo
przez drzwi. Wszyscy ci ludzie byli dla niego obcy. Niektórzy z nich
szli z laskami, a inni opierali się o jego ramię. Prowadził ich po kolei
do swojego dziadka, aby mogli złożyć mu ostatnie wyrazy szacunku.
Później kierownik kaplicy zawiadomił mnie, ze potrzebna jest jeszcze jedna osoba do niesienia trumny.
- Proszę pana, może ja mógłbym pomóc? - zaofiarował się natychmiast Eric.
Kierownik zasugerował, żeby został ze mną i swoją siostrą. Eric tylko potrząsnął głową.
- Mój "papa" nosił mnie, gdy byłem mały - powiedział. - Teraz moja kolej, aby go ponieść.
Gdy usłyszałam te słowa, rozpłakałam się i wydawało mi się, ze już nigdy nie przestanę
Od tej chwili wiedziałam, że już nie zbesztam mojego syna za złe oceny.
Nigdy więcej nie będę oczekiwać, że stanie się kimś, kogo stworzyłam w
swojej wyobraźni. Tej osobie, którą wymyśliłam, daleko było do tego
wspaniałego człowieka, jakim stał się mój syn. Jego współczucie, troska i
miłość były darami, którymi pobłogosławił go Bóg. Żadna ksiażka nie
była w stanie go tego nauczyć. Żaden oprawiony w ramki dyplom nigdy nie
objawi swiatu cech, które posiadał Eric
Teraz mój syn ma dwadzieścia lat i dalej dzieli się z ludźmi swoja
dobrocią, poczuciem humoru i współczuciem. Cóż takiego może zmienić czy
też dokonać nauka albo dobre stopnie z matematyki, zastanawiam się
dzisiaj. Gdy młody człowiek postępuje najlepiej, jak potrafi, zasługuje
na szóstkę prosto z serca.
afrodyta39
🕒 03-07-2012 15:09
Cierpliwość jest gorzka, lecz jej owoce słodkie.
Kochałam cię, gdy byłaś tylko myślą, snem o przyszłym macierzyństwie.
Kochałam cię, gdy zastanawiałam się, jak będziesz wyglądać. Trudno było
wyobrazić sobie, jak będę nosić twoje maleńkie ciałko, a właściwie
tworzyć nowe życie. Wiedziałam jednak, że pewnego dnia staniesz się
rzeczywistością, a mój sen o macierzyństwie wreszcie się spełni.
Gdy nadszedł ten dzień, czułam, że śnię. Nie mogłam uwierzyć, że już
jesteś we mnie. Głaskałam swój brzuch i mówiłam do ciebie. Myślałam o
dniu, gdy będę mogła wziąć cię w ramion, spojrzeć na ciebie i wreszcie
zobaczyć, jak wyglądasz, ty - moje dziecko. Wszystko, co robiłam,
robiłam dla ciebie. Przygotowywałam posiłki i jadłam z myślą o tobie, o
kruchym życiu, które w sobie noszę.
Twój tatuś i ja zaprojektowaliśmy pokój, wybieraliśmy dla ciebie imiona i
zaczęliśmy oszczędzać na twoją przyszłość. Już cię kochaliśmy. Nie
mogliśmy doczekać się, gdy ściśniesz nasze palce swoimi maleńkimi
paluszkami. Niecierpliwie czekaliśmy, by kąpać twoje delikatne ciałko i
słuchać twojego kwilenia, gdy będziesz głodna.
Pragnęliśmy ujrzeć, jak stawiasz pierwsze kroki, usłyszeć, jak
wypowiadasz pierwsze słowa, i przeżyć twój pierwszy dzień w szkole.
Tęskniliśmy za tym, by pomagać ci w lekcjach i chodzić na twoje mecze.
Próbowałam sobie wyobrazić, jak moje malutkie dziecko nazywa tatusiem
mężczyznę, którego kocham. Widzieliśmy to wszystko oczami wyobraźni
podczas tych miesięcy, gdy rosłaś we mnie. Kochaliśmy cię!
I w jednej chwili zabrano nam te marzenia. Pewnego mglistego poranka
podczas rutynowej kontroli dowiedzieliśmy się, że już kilka tygodni
wcześniej przestałaś się rozwijać. Odeszłaś od nas, a my nawet o tym nie
wiedzieliśmy. Wszystkie nasze myśli i marzenia były daremne. Ale ciągle
cię kochaliśmy! Upłynęło dużo czasu, zanim otrząsnęliśmy się z szoku.
Powiedziano nam, że za parę miesięcy znowu mogę zajść w ciążę. Ale my
pragnęliśmy ciebie!
W końcu zdałam sobie sprawę, że Bóg nie chciał, abyśmy wtedy mieli
dziecko, że powinniśmy się do tego lepiej przygotować. Uspokoiło nas to
trochę, lecz nadal tęskniliśmy za tobą. Nie mogliśmy się ciebie
doczekać, lecz musieliśmy być cierpliwi. Wiedzieliśmy, że gdy się
narodzisz, ja zostanę w domu. Jednak byś miała lepsze życie, twój tatuś
powinien najpierw skończyć studia. I w ten sposób pogodziliśmy się w
końcu ze stratą.
Od tamtej pory minęły cztery lata. Pewnego poranka siedziałam w brodziku
z moją trzyletnią córeczką. Obserwowałam, jak małymi rączkami nabiera
wody do wiaderka, i podziwiałam jej dziecięcą niewinność. To naprawdę
cud, że mogliśmy przebywać z taką wspaniałą istotą. Nagle córeczka
spojrzała na mnie uważnie i powiedziała z błyskiem w oku:
- Mamusiu, nie byłaś gotowa, gdy przyszłam pierwszy raz, prawda?
Objęłam moją wspaniałą córeczkę i odparłam ze łzami w oczach:
- Tak, ale bardzo tęskniliśmy, gdy odeszłaś.
Już nie opłakujemy naszego utraconego dziecka, ponieważ ono do nas
wróciło. To jest to samo dziecko, które pokochaliśmy tak wiele lat temu.
afrodyta39
🕒 08-07-2012 17:43
Marzenko ze łzami w oczach dziękuje Ci bardzo i prosze o jeszcze, pozdrawiam bardzo a bardzo cieplutko Ani.
annaspyrka
🕒 09-07-2012 19:08
Doceniaj tych,
którzy Cię kochają.
Pomagaj tym,
którzy Cię potrzebują.
Przebacz tym,
którzy Cię skrzywdzili.
reni157
🕒 06-03-2015 11:18
Pomyślałam, że i ja dołożę tutaj swoja cegiełkę.
Ten wiersz (przypowieść), towarzyszy mi w życiu od wielu lat...
Ślady na piasku
Mary Stevenson
Ujrzał mnie nagle. Przywołał do siebie.
Więc szliśmy brzegiem, wśród ciszy
i blasku.
Pogoda cudna - ni chmurki na niebie,
tylko za nami dwa ślady na piasku.
Nagle się niebo całunem nakrywa.
Jak na ekranie, widzę życie moje.
Scena po scenie szybko się rozgrywa,
przywodząc przeto radości i znoje.
My wciąż idziemy równym, wolnym krokiem,
niebiański ekran wciąż me życie
toczy,
chronologicznie, każdy rok za rokiem.
To się uśmiechnę, to znów przymknę
oczy.
Nagle niechcący do tyłu spojrzałem:
raz ślad się urwał, to znów był
podwójny,
lecz się Jezusa zapytać nie śmiałem.
Na niebie właśnie nadszedł okres
wojny.
Te przerwy w śladach spokoju nie
dały!
Patrzyłem w niebo obojętnym okiem,
myśląc dlaczego ślady się zrywały?
A szliśmy przecież stale równym
krokiem.
Wreszcie ciekawość wzięła mnie w
okowy.
Spytałem: "Panie! Czemu nasze ślady
raz są podwójne
- pojedyncze znowu, bo wytłumaczyć
tego nie dam rady?"
"Synu - Pan rzeknie - gdy jesteś
w swym życiu
w niebezpieczeństwie, albo też udręce,
ja czuwam stale, a czuwam w ukryciu
i w tych momentach biorę cię na
ręce..."
zielonooka34
🕒 06-03-2015 11:47
POLSKIE KWIATY...
Śpiewa ci obcy wiatr,
Zachwyca piękny świat,
A serce tęskni.
Bo gdzieś daleko stąd
Został rodzinny dom.
Tam jest najpiękniej.
Tam właśnie teraz
Rozkwitły kwiaty:
Stokrotki, fiolki, kaczeńce i maki.
Pod polskim niebem
W szczerym polu wyrosły
Ojczyste kwiaty.
W ich zapachu, urodzie jest Polska.
Żeby tak jeszcze raz
Ujrzeć ojczysty las,
Pola i laki.
I do matczynych rak
Przynieść z zielonych lak
Rozkwitłe pąki.
Bo najpiękniejsze
Są polskie kwiaty:
Stokrotki, fiolki, kaczeńce i maki.
Pod polskim niebem.
W szczerym polu wyrosły
Ojczyste kwiaty.
W ich zapachu, urodzie jest Polska.
Śpiewa ci obcy wiatr,
Tułaczy los cię gna
Hen gdzieś po świecie.
Zabierz ze sobą w świat,
Zabierz z rodzinnych stron
Mały bukiecik.
Weź z tą piosenką
Bukiecik kwiatów:
Stokrotek, fiołków, kaczeńcy i maków.
Pod polskim niebem
W szczerym polu wyrosły
Ojczyste kwiaty.
W ich zapachu, urodzie jest Polska.
janeks
🕒 07-03-2015 13:59
Psia modlitwa do człowieka
1) Moje życie trwa 10-15 lat. Każde rozstanie z Tobą zadaje mi ból. Zastanów się zanim mnie sobie sprawisz.
2) Daj mi trochę czasu na zrozumienie, czego ode mnie wymagasz. Obudź we mnie zaufanie - jest mi potrzebne do życia.
3) Nigdy nie gniewaj się na mnie zbyt długo i nie zamykaj mnie za karę.
4) Ty masz swoją pracę, przyjemności i przyjaciół - ja mam tylko Ciebie Porozmawiaj ze mną czasami.
5) Nawet jeśli nie do końca rozumiem Twoje słowa, rozumiem głos który do mnie mówi.
Wiedz, że nigdy nie zapominam, jak mnie traktowano.
6) Zanim mnie uderzysz, pomyśl, że moje szczęki z łatwością mogą zmiażdżyć Twoją dłoń, a jednak tego nie robią.
7) Zanim złajasz mnie, że jestem "nieposłuszny" lub "leniwy" podczas
wykonywania pracy, pomyśl, że może ciąży mi nieodpowiednie pożywienie,
że może zbyt długo przebywałem na słońcu, lub że moje serce jest
zmęczone.
8 ) Otocz mnie opieką, gdy będę stary - Ty również pewnego dnia się zestarzejesz.
9 ) Bądź przy mnie w każdej trudnej chwili.
10) Nigdy nie mów: "Nie mogę na coś takiego patrzeć", lub "niech to się
stanie podczas mojej nieobecności". Kiedy jesteś przy mnie wszystko
staje się łatwiejsze.
janeks
🕒 07-03-2015 13:59
Gwiazdka w maju
Takiej Gwiazdki nie pamiętam,
coś się aurze pokręciło.
Przecież to są białe święta,
a nam śniegu poskąpiło.
Już drogowców głowa boli,
że nastały takie czasy.
Magazyny pełne soli,
przyjdzie sypać ją w kiełbasy.
Zamiast wyjazdów na narty,
przyjdzie się w kałużach pluskać.
Ktoś tu sobie robi żarty.
Wiadomo, to wina Tuska.
W górach sezon będzie krótki,
halny zniszczył dopływ prądu,
uszczuplą się bacom dudki …
toż to także wina rządu.
Polityków to jest wina,
zamiast dbać o dobro kraju,
śnieg wysłali do Putina.
U nas Gwiazdka będzie w maju
janeks
🕒 07-03-2015 14:00
O jesieni, jesieni
Niech się wszystko odnowi, odmieni….
O jesieni, jesieni, jesieni …..
Niech się nocą do głębi przeźrocza
nowe gwiazdy urodzą czy stoczą,
niech się spełni, co się nie odstanie,
choćby krzywda, choćby ból bez miary,
niesłychane dla serca ofiary,
gniew czy miłość, życie czy skonanie,
niech się tylko coś prędko odmieni.
O jesieni!… jesieni! … jesieni!
Ja chcę burzy, żeby we mnie z siłą
znowu serce gorzało i biło,
żeby życie uniosło mnie całą
i jak trzcinę w objęciu łamało!
Nie trzymajcie, nie wchodźcie mi w drogę
już się tyle rozprysło wędzideł …
Ja chcę szczęścia i bólu, i skrzydeł
i tak dłużej nie mogę, nie mogę!
Niech się wszystko odnowi, odmieni! …
O jesieni! … jesieni! … jesieni.
Iłłakowiczówna Kazimiera
edidan
🕒 07-03-2015 14:08
Astry
Znowu więdną wszystkie zioła,
Tylko srebrne astry kwitną,
Zapatrzone w chłodną niebios
Toń błękitną…
Jakże smutna teraz jesień!
Ach, smutniejsza niż przed laty,
Choć tak samo żółkną liście
Więdną kwiaty
I tak samo noc miesięczna
Sieje jasność, smutek, ciszę
I tak samo drzew wierzchołki
Wiatr kołysze
Ale teraz braknie sercu
Tych upojeń i uniesień
Co swym czarem ożywiały
Smutna jesień
Dawniej miała noc jesienna
Dźwięk rozkoszy w swoim hymnie
Bo anielska, czysta postać
Stała przy mnie
Przypominam jeszcze teraz
Bladej twarzy alabastry,
Krucze włosy – a we włosach
Srebrne astry…
Widzę jeszcze ciemne oczy…
I pieszczotę w ich spojrzeniu
Widzę wszystko w księżycowym
Oświetleniu…
Adam Asnyk
edidan
🕒 07-03-2015 14:10
Jesienna zaduma
Nic nie mam
Zdmuchnęła mnie ta jesień całkiem
Nawet nie wiem
Jak tam sprawy z lasem,
Rano wstaję, poemat chwalę
Biorę się za słowa, jak za chleb
Rzeczywiście, tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony
Nic nie mam
Tylko z daszkiem nieba zamyślony kaszkiet
Nie zważam
Na mody byle jakie
Piszę wyłącznie, piszę wyłącznie
Uczuć starym drapakiem
Rzeczywiście tak jak księżyc
Ludzie znają mnie tylko z jednej
Jesiennej strony
Jerzy Harasymowicz
edidan
🕒 07-03-2015 14:10
Mój KODEKS MIŁOŚCI**`~
1.Kochać jedną tylko osobą i nigdy nie zdradzać.
2.Być gotowym wszystko przecierpieć.
3.Tęsknić o każdej porze dnia i nocy.
4.Jeżeli nie można być z nim to być przynajmniej myślą.
5.Wierzyć jemu we wszystkim.
6.Wspierać w trudnych chwilach, by czuł, że ma na kim polegać.
7.Uważać za nieszczęście przebywanie zdala od ukochanej osoby.
8.Zawsze pomagać nie patrząc czy chce tej pomocy.
9.Być dla niego przede wszystkim przyjacielem.
10.KOCHAĆ ZE WSZYSTKICH SIŁ AŻ PO ŻYCIA KRES:**=*
janeks
🕒 09-03-2015 11:43
Instrukcja na Życie...
1. Weź pod uwagę, że wielka miłość i wielkie osiągnięcia
zawierają w sobie wielkie ryzyko
2. Gdy coś tracisz, nie trać tej lekcji.
3. Stosuj zasadę SSS:
- Szacunek dla siebie,
- Szacunek dla innych,
- stuprocentową odpowiedzialność za wszystkie swoje czyny.
4. Pamiętaj, że nie otrzymanie tego co chcesz
jest czasami cudownym łutem szczęścia.
5. Naucz się zasad, tak abyś wiedział jak je właściwie łamać.
6. Nie pozwól, aby mała niezgoda zaburzyła wielką przyjaźń.
7. Kiedy zdasz sobie sprawę, że popełniłeś błąd,
natychmiast poczyń kroki, aby go naprawić
8. Spędzaj trochę czasu samotnie każdego dnia.
9. Bądź otwarty na zmiany, ale nie porzucaj swoich wartości.
10. Pamiętaj, że cisza jest czasami najlepszą odpowiedzią.
11. Prowadź dobre, honorowe życie. Kiedy się zestarzejesz i będziesz je wspominać, przeżyjesz je z radością jeszcze raz.
12. Atmosfera miłości w twoim domu jest podstawą twojego życia.
13. Podczas kłótni z kochanymi osobami, zajmuj się tylko bieżącą sprawą. Nie przywołuj przeszłości.
14. Dziel się swoją wiedzą. To sposób na osiągnięcie nieśmiertelności.
15. Szanuj naszą planetę Ziemię.
16. Raz do roku pojedź do miejsca, w którym jeszcze nie byłeś.
17. Pamiętaj, że najlepsze partnerstwo to takie, w którym wasza wzajemna miłość przewyższa wasze wzajemne potrzeby
18. Oceniaj swój sukces poprzez to, z czego musiałeś zrezygnować aby go osiągnąć
19. Podchodź do miłości i gotowania z beztroskim zaniedbaniem.
janeks
🕒 09-03-2015 11:44
Ostatni wpis: ponad godzinę temu
Wygrałem w konkursie Tapeta dnia
Mój nowy komentarz do tapety [link]
Mój nowy komentarz do tapety [link]
Wygrałem 50 punktów w konkursie Użytkownik Online
Dodałem zdjęcie do albumu [link]Ostatni wpis: ponad godzinę temu
Bardzo dziękuję :)
Dobrej nocy :)
Bardzo dziękuję :)
Tapeta dnia wybrana !! Wygrała tapeta Wschód słońca, Rzeka, Mgła, Drzewa, Góry, Kamienie, Kwiaty [LINK], dodana przez Ewa15 Gratulujemy!!
Użytkownicy tebum27, ALDONA789 wygrałi po 50 punktów w konkursie Użytkownik Online, Gratulujemy!!
basikp13 416 punktów
Ewa157 301 punktów
thean6 551 punktów
tebum274 694 punktów
majka14074 560 punktów
zobacz więcej...