Muza poezji
szum drzewa mroczne myśli pobudza
jak suknia zwiewna słowem zdobiona,
zwichrzone włosy jak amplituda
wciąż oscyluje jaźń rozszczepiona
widzę jak naga stoisz zhańbiona
i pozbawiona już wszelkiej cnoty,
mącisz w umysłach jestem w twych szponach
i z tą diablicą idę w zaloty,
garnitur miałem pięknie skrojony
a umysł jasny i skromną mowę,
zostałem dzisiaj w niecnej swawoli
a metaforą odznaczam drogę,
odejdź ode mnie pani szalona
mam dawno dosyć już fiku miku,
nie chcę się tulić w twoich ramionach
wędrować nocą do bladych świtów,
chyba cię wtrącę do ciemnych piekieł
tam twoje miejsce nie w leśnej kniei
pośród sitowia pajęczyn i mgieł,
zagra mi wolność pełna nadziei,
a przecież miałaś być już dla ludzi
nieść pokrzepienie gasić pożogę,
w ciemnościach myśli nasze pobudzić
odpędzać smutki przeganiać trwogę.
Art123