U nas małymi kroczkami zbliża się Świeto Dziekczynienia i wiadomo ze na stole pojawi sie indyk, moze ktoś z Was ma jakiś sprawdzony przepis na indyka pieczonego w całości, ja od niedawna wyprubowałam przepis z polski i bardzo mi smakował dziś jeśli pozwolicie podziele się nim z wami.
PIECZONY INDYK
Składniki na dużego (ok.5kg.)indyka:
-50 g masła
-listki z jednej gałązki szałwi
-12 plastrów pancetty lub wędzonego boczku ( ja używam szynki parmeńskiej)
-1 główka czosnku,podzielonego na ząbki
-4 średniej wielkości czerwone cebule
-2 łodygi selera naciowego
-garść bułki tartej
-garść suszonych moreli
-300 g mielonej wieprzowiny
-skórka otarta z jednej cytryny
-szczypta gałki muszkatołowej
-1 duże jajko
-12 gałązek świeżego rozmarynu
-2 marchewki
-1 duża pomarańcza
-2 łyżki mąki pszennej
-1,1 L bulionu drobiowego/warzywnego
-oliwa
-sól, pieprz
-indyk umyty i dokładnie osuszon
Przygodę z indykiem zaczynamy od przygotowania nadzienia, które umieścimy następnie nie wewnątrz indyka, ale pod skórą na piersiach, dzieki czemu będą one grubsze i czas ich pieczenia zrówna się z czasem pieczenia nóg. W innym przypadku w czasie, gdy nogi by się jeszcze piekły, piersi by się mocno wysuszyły.
Piekarnik rozgrzewamy do maksymalnej temperatury .
Na patelni rozpuszczamy na średnim ogniu masło, dodajemy szałwięi6 plasterków pancetty/boczku.1 cebule i 2 ząbki czosnku obieramy i bardzo drobno siekamy i wrzucamy na patelnię.Selera przycinamy, drobno siekamy i równiwż wrzucamy na patelnię. Wszystko razem smażymy na małym ogniu, aż warzywa zmiękną i lekko się przyrumienią.
Zdejmujemy patelnię z ognia, dodajemy bułkę tartą i grubo posiekane morele. Kiedy nadzienie ostygnie, dodajemy do niego mięso mielone, skórkę z cytryny, gałkę i jajko.
Hojnie solimy i pieprzymy, po czym całość dokładnie mieszamy. Odstawiamy na bok.
Pozostałe plasterki pancetty/boczku przekrawamy na pół. Obieramy 1 ząbek czosnku i kroimy go w cieniutkie paseczki, po czym na każdej połówce pancetty/boczku układamy kawałek czosnku i gałązkę rozmarynu i ciasno zwijamy w rulonik. Czubkiem ostrego noża robimy po trzy głębokie nacięcia w każdym udku i szpikujemy je przygotowanymi przed chwilą rulonikami.
Teraz najważniejszy moment. Indyka kładziemy na desce szyjka do siebie. Znajdujemy brzeg skóry pokrywajacej pierś i BARDZO DELIKATNIE, żeby nie przerwać skóry, wkładamy naj[pierw pod nią najpierw palce, a potem dłoń i oddzielamy skórę od mięsa,pozostawiając ją jedynie przyczepioną po bokach. Skóra jest dość elastyczna, także nie powinno to stanowić dużego problemu. Potrzeba jedynie odrobiny cierpliwości i delikatności.
Do tak przygotowanej kieszonki na piersi indyka, wsuwamy bardzo ostrożnie(najlepiej ręką) przygotowane wcześniej na patelni nadzienie. Na końcu p[odwijamy brzeg skóry, żeby nadzienie nie wypłyneło podczas pieczenia. Dla pewności, możemy zamknąć otwór kilkoma wykałaczkami.
Pomarańcze wkładamy na pół minuty do mikrofalówki, po czym wpychamy owoc do wnętrza tuszki, Możemy naszpikować go dodatkowo rozmarynem.
Pozostałe cebulę oraz marchewkę kroimy na grube plastry.
Tak nadzianego indyka układamy tym razem udkami do siebie i związujemy go. Jest to bardzo ważne, gdyż dzięki temu ptak upiecze się równomiernie.
Przygotowanego indyka wkładamy do dużej brytwanny, smarujemy oliwą i dobrze doprawiamy solą i pieprzem. Dookoła rozkładamy marchew cebulę i resztę czosnku, przykrywamy folią aluminiową i wstawiamy do maksymalnie rozgrzanego piekarnika.Zmniejszamy temperaturę do 180 st. C.
Indyka pieczemy 20 minut na każde 500 g. wagi(łącznie z nadzieniem). W naszym przypadku ptaszysko piekło się 3 godziny i 20 minut przy indyku ok.5 kg.
Na ostatnie 45 minut zdejmujemy folię, żeby skóra ładnie się zarumieniła. Jeżeli zauważymy, że zaczyna się przypalać, możemy przełożyć brytwannę na najniższą półkę, a w sytucji krytycznej przykryć indyka na powrót folią.
Indyk jest upieczony, gdy po wbiciu szpikulca w udo, wypłynie z niego przeżroczysty płyn.
Upieczonego indyka wyjmujemy z piekarnika i przekładamy na deskę na 20 min.
W tym czasie przygotowujemy sos. Z brytfanny usuwamy tłuszcz, który wytworzył się podczas pieczenia, po czym stawiamy ją na dużym ogniu. Dodajemy mąkę i bulion i doprowadzamy wszystko do wrzenia. Gdy sos zacznie gęstnieć, przecedzamy go i przelewamy do sosjerki.
Gotowe!!!
Indyk wyszedł naprawdę pyszny. Z chrupiącą skórką, ale nie wysuszony. Jedynie co bym zmieniła, to nadziała go jeszcze jedną pomarańczą, a udka szpikowała większą ilością boczku, czosnku i rozmarynu.
Sprubójcie! Przygotowanie indyka to naprawdę fajna zabawa, a efekt jest bardzo zadawalający!!!
Wszystkim życzę Smacznego!!!
Pozdrawiam cieplutko Ani...