REKLAMA
Ostatni wpis: 50 sekund temu

markoniczek Mój nowy komentarz do tapety [link]

arbuzek8001 227 sekund zajęło mi ułożenie 25 puzzli [link]

ann1 Mój nowy wpis do użytkownika AniolMilosci [link]

adrianahair Mój nowy wpis do użytkownika adrianahair [link]

viola64 Mój nowy komentarz do tapety [link]

Forum > Hyde Park > MIŁOŚNICY ZWIERZĄT
Autor
Post



afrodyta39


Dodany:25-11-2011 22:42, wejść:2802

Nie wiem jak Wy ,ale ja uwielbiam zwierzęta .Od dawna w moim domu były psiaki nawet raz papuga.Obecnie jestem szczęśliwą "posiadaczką" suni husky (kochana diablica z niej).

afrodyta39
Dodany:25-11-2011 22:45



OPOWIADANIE O WIERNOŚCI PSA- WARTO PRZECZYTAĆ !

 

Jak mogłeś?

Kiedy byłam mała, moje błazeństwa śmieszyły cię do łez. Nazywałeś mnie swoją dziewczynką. Zostałam twoim najlepszym przyjacielem pomimo wszystkich pogryzionych butów i zniszczonych przeze mnie poduszek. Kiedy byłam "niegrzeczna" groziłeś mi palcem i pytałeś: "jak tak możesz?", ale już za chwilę ustępowałeś. Przewracałam się na plecy, a ty drapałeś mnie po brzuszku. Trochę długo trwało zanim przyzwyczaiłam się do życia w mieszkaniu. Ty byłeś ciągle okropnie zajęty, ale pracowaliśmy nad tym wspólnie.

Pamiętam, jak sypiałam w twoim łóżku z nosem wtulonym pod twoje ramię. Kiedy tak zwierzałeś mi się ze swoich najskrytszych myśli i pragnień wierzyłam, że moje życie nie może już być doskonalsze.

Chodziliśmy na długie spacery i razem biegaliśmy po parku. Jedliśmy razem lody (ja dostawałam tylko wafelek, bo "lody nie są zdrowe dla psów", tak mówiłeś). W domu ucinałam sobie długie drzemki w promieniach słońca, czekając aż wrócisz z pracy.

Wreszcie zacząłeś spędzać tam coraz więcej czasu i rozglądać się za ludzkim partnerem. Czekałam na ciebie cierpliwie, pocieszałam, kiedy spotkało cię rozczarowanie, kiedy miałeś złamane serce. Nigdy nie beształam cię za nieodpowiednie decyzje, i skakałam z radości kiedy wracałeś do domu zakochany.

Ona, twoja żona, nie lubi psów. Mimo to powitałam ją w naszym domu, okazałam jej szacunek i posłuszeństwo. Ty byłeś szczęśliwy, więc ja też. Kiedy urodziły się wasze dzieci, tak jak ty byłam zafascynowana ich zapachem i różowością, i tak jak ty, chciałam się nimi opiekować. Tylko, że ona i ty martwiliście się żebym nie zrobiła im nic złego, więc spędzałam większość czasu wygnana do innego pomieszczenia. Zostałam "więźniem miłości", chociaż tak bardzo chciałam okazać im swoje uczucia.

Kiedy trochę podrosły, zostałam ich przyjacielem. Wczepiały się w moje futro i podążały za mną niepewnym kroczkiem, zaglądały mi w uszy, wsadzały do oczu palce i całowały w czubek nosa. Uwielbiałam ich pieszczoty - twoje stały się przecież takie rzadkie. Gdyby było trzeba broniłabym twoich dzieci własnym życiem.

Wślizgiwałam się im do łóżek i słuchałam szeptanych do mojego ucha sekretów i najskrytszych marzeń. Razem nasłuchiwaliśmy, czy nie wracasz z pracy. Kiedyś, dawno temu, kiedy ktoś pytał, czy masz psa, wyciągałeś z portfela moje zdjęcie i opowiadałeś im o mnie. Przez ostatnie lata odpowiadałeś tylko krótko "mam" i zmieniałeś temat. Z "twojego psa" stałam się "jakimś psem" i miałeś za złe każdą sumę, którą musiałeś na mnie wydać.

Ostatnio dostałeś propozycję nowej pracy. Razem z rodziną przeprowadzisz się do innego miasta. Niestety, w nowym miejscu nie można trzymać zwierząt. Podjąłeś właściwą decyzję, twoja rodzina dużo na tym zyska. Kiedyś ja byłam twoją jedyną rodziną...

Cieszyłam się jak zwykle na przejażdżkę samochodem, kiedy wyruszyliśmy w drogę do schroniska. Schronisko pachniało brakiem nadziei i strachem wszystkich psów i kotów. Wypełniłeś formularz i powiedziałeś "Na pewno znajdziecie jej dobry dom". Wzruszyli tylko ramionami i popatrzyli na ciebie ze smutkiem. Dobrze wiedzieli, co czeka psa w średnim wieku, nawet takiego z papierami.

Siłą odgiąłeś zaciśnięte na mojej obroży palce swojego syna, który krzyczał "Tato, proszę nie pozwól im zabrać mojego psa!" Martwię się o niego. Dałeś mu właśnie piękną lekcję przyjaźni, lojalności, miłości, odpowiedzialności i szacunku dla życia... Unikając mojego wzroku poklepałeś mnie po głowie. Uprzejmie odmówiłeś zabrania obroży i smyczy. Musiałeś iść, miałeś umówione spotkanie.

Kiedy wyszliście, usłyszałam jak dwie miłe panie rozmawiają ze sobą na mój temat. "Musiał wiedzieć, że wyjeżdża już dawno. Dlaczego nie znalazł psu innego domu?" powiedziała jedna, a druga dodała: "Jak mógł?"

W schronisku dbają o nas na ile pozwala ich napięty program dnia. Karmią nas rzecz jasna, ale nie mam jakoś apetytu. Na początku za każdym razem kiedy ktoś przechodził koło mojego boksu podbiegałam mając nadzieję, że to ty, że zmieniłeś zdanie, że to wszystko był tylko zły sen, albo że przynajmniej to ktoś, komu by na mnie zależało, ktoś, kto by mnie uratował. Kiedy zdałam sobie sprawę, że nie mam co konkurować z roześmianymi szczeniakami, nieświadomymi własnego losu, zaszyłam się w kącie i czekałam.

Słyszałam jej kroki, kiedy pod koniec dnia szła po mnie. Poprowadziła mnie między wybiegami do oddzielnego pomieszczenia. Panowała tam błoga cisza. Posadziła mnie na stole, podrapała za uszami i powiedziała, żebym się nie martwiła. Serce waliło mi w oczekiwaniu na to, co miało się zdarzyć. Czułam też ulgę: nadszedł koniec udręk dla więźnia miłości. Zaczęłam martwić się o tę kobietę - taką już mam naturę, tak samo bałam się o ciebie. Żeby ciężar, który dźwiga, nie przygniótł jej.

Kobieta delikatnie założyła na mojej łapie opaskę. Łza poleciała jej po policzku. Chciałam pocieszyć tę kobietę tak jak pocieszałam ciebie lata temu i polizałam ją po twarzy. Pewnym ruchem wkłuła mi igłę do żyły i poczułam, jak zimna substancja rozchodzi się po moim ciele. Zasypiając spojrzałam w jej dobre oczy i szepnęłam cichutko: "Jak mogłeś?" Kobieta rozumiała psi język. "Tak mi przykro" powiedziała, a potem przytuliła mnie i pośpiesznie tłumaczyła, że pomoże mi znaleźć się w lepszym miejscu. Nikt tam o mnie nie zapomni, nie skrzywdzi ani nie porzuci, to miejsce pełne miłości i światła, inne niż na ziemi.

Zbierając resztki energii leciutko poruszyłam ogonem, próbując wyjaśnić kobiecie, że to nie do niej były moje ostatnie słowa. To do ciebie, mój Ukochany Panie, mówiłam. Będę zawsze myśleć o tobie i czekać na ciebie po tamtej stronie.

Życzę ci, żeby każdy był ci tak wierny jak ja.

karolla007
Dodany:25-11-2011 22:52

Wzruszające a zarazem smutne .Popłakałam sie jak to czytałam...

Anka01
Dodany:26-11-2011 19:03

Też się popłakałam.Miałam jamnika,złośnik,wygryzał dziury,łapał jeże.Dodek był ulubieńcem mojego syna.Pewnej nocy zmarł /13 lat /,zakopaliśmy go na wiosennej łące.Już nie miałam zwierzaka,nie lubię jakichkolwiek rozstań .Podobają mi się Haski,lubią naturę,przebywać w terenie dużo,idealny kumpel dla mnie,no ale..? Ostatnio czytałam fajne książki o zwierzętach, polecam.''Świat według psa''D.Sumińskiej i ''Rekwiem dla wilka ''M.Nurowska. Pozdrawiam miłośników zwierząt.

beti0x
Dodany:26-11-2011 23:50

Smutna historia... Też miałam kiedyś pieska, ale biedak zachorował i w końcu trzeba było go uśpić ... Pamiętam, że płakałam wtedy jak bóbr, żal to wspominać..

Anka01
Dodany:28-11-2011 18:20

 W mojej wypowiedzi  źle napisałam tytuł,poprawiam  ''REQUIEM DLA WILKA''

elaroza
Dodany:01-12-2011 23:12

Ja również kocham zwierzęta. Mam w domu teraz 3 koty i 1 psa, a jeszcze niedawno było 6 kotów. Po prostu kotka mi się okociła i miała 4 małe kociątka. Musiałam oddać 3 kotki w dobre ręce, bo u mnie i tak jest już ciasno. Odkąd pamiętam zawsze w moim otoczeniu były zwierzęta. Jak byłam małym dzieckiem znosiłam do domu koty i psy, aż mój tato nazwał mnie psią i kocia mamą. Oczywiście to był wielki kłopot dla moich rodziców. Nie mogłam zatrzymać wszystkich zwierząt, które znalazłam na dworze. Serce mnie bolało gdy miałam pooddawać zwierzaki. Z czasem dorosłam i nauczyłam się, że nie mogę sprowadzać wszystkich zwierząt, które spotkam na dworze. Dom to nie schronisko. Jednakże zawsze w domu rodzinnym był pies lub inne zwierzątko. Miałam jeża, świnkę morską, chomika, rybki, ptaki i psy. Moja obecna menażeria jest dość liczna, ale życie przez to jest ciekawsze. Zawsze jest do kogo się przytulić, pogłaskać, pogadać.   Nie wyobrażam sobie już życia bez nich.

Akino
Dodany:19-12-2011 13:59

A ja kocham konie! Te zwierzęta zachwycają mnie swoim pięknem i dumą. Według legendy konie (głównie araby-konie czystej krwi arabskiej) zostały stworzone przez wiatr. Na świecie istnieje ponad 700 ras koni i kuców m.in.: konie andaluzyjskie, konie fryzyjskie (tylko kare-czarne), konie czystej krwi arabskiej, konie pęłnej krwi angielskiej, konie appaloosa, konie achał-tekeńskie, pinto, paint horse, konie lipicańskie, kuc szetlandzki, kuc walijski, konie fiordzkie, konik polski, brumby i mustangi (co do tych dwoch to nie jestem pewna czy to są rasy, lepiej konie zdziczałe) itd.

Przyznacie mi rację, że chyba Was tym trochę znudziłam (ja mogłabym o tym pisać i pisać). Więc zacznę. Mam psa, a mianowicie suczkę Łatkę rasy "szlachetnej" (kundel). Wcześniej w moim domu panowała "Dynastia Kuby", ponieważ wszystkie psy miały na imię Kuba (z wyjątkiem Baksa i Łatki). Pomysłodawcą tego była moja babcia, która chyba z niewiedzy nazwała tym imieniem suczkę (ja odkryłam, że tak jest,bo kiedy Kuba robił siusiu robił to jak psia kobieta;-)). Kubuśka (bo tak ją nazwaliśmy) wkrótce skończyła pod kołami samochodu w czasie jej specerów bez naszej wiedzy.

Lubię wszystkie zwierzęta (z wyjątkiem dżdżownic i innych strrrasznych robali) i proszę by pamiętać, że one także mają uczucia i nie traktować ich bestialsko.

Zamieszczę teraz kilka zdjęć:

                            

                          

 

          

         


Anka01
Dodany:19-12-2011 15:21

Majka,piękne zdjęcia /nr2!!!/.Lubię konie,ich zapach.Uwielbiam patrzeć na tabuny zdziczałych koni ,są wolne i szczęśliwe.Pozdrawiam.

annaspyrka
Dodany:19-12-2011 17:52

Maja konie to poezja ja też bardzo kocham zwierzaki. Pozdrawia, Ani.

beti0x
Dodany:20-12-2011 00:03

Konie to też moje ulubione, a właściwie jedne z ulubionych zwierząt,(bo bardzo lubię zwierzęta)  i nieważne, czy to siwki, czy kasztanki, wszystkie piękne i wspaniałe

Akino
Dodany:20-12-2011 10:48

Zapomniałam opisać zdjęcia, a więc:
  1. koń rasy lipicańskiej
  2. konie rasy appaloosa
  3. koń czystej krwi arabskiej
  4. koń fryzyjski
  5. koń andaluzyjski
  6. koń pełnej krwi angielskiej 

robix
Dodany:05-01-2012 17:03

Ja także uwielbiam zwierzęta. Od urodzenia mam styczność ze zwierzętami. W domu ciągle były ( i są) jakieś zwierzęta. A to psy a to koty, rybki i różnego rodzaju gryzonie. Teraz ciężko by mi się żyło bez zwierząt


misiaczki0208
Dodany:28-03-2012 14:49

Maju jestem sama instruktorką jazdy konnej ,więc wiem jak bardzo trzeba je kochać aby je zrozumieći się nimi opiekować.Każdy koń niezależnie od rasy rozumie i chce być kochany. Każdy z nich ma inny temperament i charakter,który z biegiem lat pod dobrą ręką człowieka  są układane. Konie to moje życie i pasja,do każdego kopytka podchodzę inaczej, gdyż znam jego upodobania, ulubione siodło, uzdę,oraz całą masę drobiazgów.Każdy koń zasługuje na dobre traktowanie ,tak jak człowiek.Każdemu należy się szacunek ,chociaż wolę osobiście pracować ze zwierzętami niż z ludzmi.Koń się odwdzięczy po stokroć a człowiek ci jeszcze odpyskuje..... Jula.

Valdis52
Dodany:28-03-2012 17:27

Temat istnieje tak dawno a ja dopiero teraz go zauważyłem.

Zapewne zauważyliście już jak bardzo denerwują mnie tapetki na których zwierzaki, a szczególnie koty traktowane są jak martwe  nic nie czujące zabawki, a wystraszony pyszczek kociaka uznawany jest za wyjątkowo uroczy. Dlatego daję wyraz swojemu oburzeniu w dość ostrych komentarzach i niskich ocenach takich tapetek. Widok wystraszonego kociaka upchanego do skarpetki i powieszonego na sznurku nie jest dla mnie strawny jako tapetka.

Mieszkam we własnym domu i na razie na podwórku a ściślej pod werandą mieszkają albo czasowo pomieszkują okoliczne koty. Był na tym podwórku przez 12 lat gospodarz w postaci czarnego jak smoła nie całkiem rasowego wilczka, który wabił sie "Kaj". Wychowałem go od 6-cio tygodniowego szczenięcia i bardzo się zżyliśmy.

Mimo że psiak był wysterylizowany to jednak od czasu do czasu dostawał "psiego rozumu" i nie było siły aby utrzymać go na podwórku, a że nie znał obroży to zawsze w takim czasie znalazł sposób żeby się wymknąć, albo wręcz na beszczela uciec przez furtkę pod nogami wchodzącej osoby. Najczęściej wybierał cwaniak do tego córkę. Zawsze po kilku dniach takiej "kawalerki" wracał złachany, brudny, zmęczony, ale szczęśliwy i przez jakiś czas był spokój.

Któregoś razu przed świętami Bożego Narodzenia bryknął na taka "kawalerkę" i nie wrócił. Poszukiwania nie dały rezultatu. Po jakimś czasie od znajomych chłopaków z komendy dowiedziałem się że podobnego do mojego Kaja psiaka sprzątnęli z ulicy po wypadku.

Podwórko zrobiło się przeraźliwie puste i smutne. Długo nie mogłem sie zdecydować na drugiego psiaka a i praca nie pozwalała na to aby właściwie i serdecznie zająć sie nowym domownikiem.

W końcu gdy przygarnąłem od znajomych półrocznego kundelka to po roku pobytu u mnie dostał psiego tyfusu i po miesiącu leczenia  podwórko znów zrobiło się puste. Tak jest do dzisiaj. I nie mogę zdecydować sie na następnego psa na podwórku bo trudno zapomnieć o tych które były, przywiązały sie do mnie i ja do nich a teraz ich nie ma.

Znam za to wszystkie psy z pobliskiego osiedla, które wychodzą na moją uliczkę na spacery. Miło jak psiak, chociaż obcy wyrywa się panu lub pani i przybiega żeby się przywitać. Wiedzą dranie skądś, że lubię te zwierzaki i nawet groźny rottweiler czy amstaff przyjaźnie merdają ogonami i wcale nie wyglądają groźnie.

Trzeba oczywiście uważać bo taki rozbrykany kłębek mięśni potrafi w zabawie przewrócić a co najmniej ubrudzić, ale przyjemność z jego radości i poszczekiwania  jest duża. A i ludzi przy tym poznaje się bliżej, można pogadać i kłopotu ze sprzątaniem po pieskach nie ma, bo nie wypada brudzić pod oknem znajomemu.


annaspyrka
Dodany:28-03-2012 20:34

Valdi!

Z tekstu którego tu przeczytałam i nie tylko z niego wiem że jesteś dobrym człowiekiem, rozumiem też co możesz czuć po stracie swoich przyjaciół.Wiem też jak trudna jest to decyzja o kolejnym zwierzaku, ale pomyśl przez moment czego pragnąłby jeden czy  drugi psiak który gośćił nie tylko w Twoim domu ale i życiu,może warto iść do przytuliska dla zwierząt i tam poszukać kolejnego przyjaciela który z radością będzie wyczekiwał nie tylko na miske strawy ale i na Ciebie! Nie bój się, Twoich przyjaciół nikt nie zastąpi, ale danie serca nowemu zwierzakowi to piękna sprawa, a one potrafią być bardzo wdzięczne przekonasz się sam. Ktoś mądrze powiedział że pies to jedyna i prawdziwa miłość którą można kupić za  pieniądze. Z całego serca Ci życze odwagi i kolejnego rozbrykanego nowego domownika. Pozdrawiam Ani.


Anka01
Dodany:28-03-2012 21:49

Waldku,wzruszyłam się.Podobno psy i dzieci lgną do dobrych ludzi.Powiem tak-w przytulisku czeka na ciebie fajna psinka .Pozdrawiam.

afrodyta39
Dodany:21-06-2012 23:03

Tradycyjnie przed wakacjami wzrasta liczba bezdomnych psów, a także kotów. Zwierzęta są wyrzucane z domów, podrzucane do schroniska albo do lecznic weterynaryjnych, bo ich właściciele wyjeżdżają na wakacje i nie mają co z czworonogiem zrobić.Przywiązywanie psa do drzewa w lesie, to bestialstwo.Pies, kot i każde inne zwierzę to nie są przedmioty!!!!One także czują ból, cierpią, rozpaczają po utracie domu, tak samo jak każdy człowiek. Nie trzeba pupila wyrzucać, można oddać go do hotelu i zabrać z powrotem po wakacyjnych wojażach.

http://www.youtube.com/watch?v=mAB2NnHaDcs

Valdis52
Dodany:22-06-2012 05:07

Dołączam się do apelu Afrodyty. !!

Idą wakacje - na wyjazdach zwracajmy uwagę na otoczenie przydrożnych parkingów. Tam już dwa razy znalazłem takiego przywiązanego samotnego psiaka.

Zabrać go to może być kłopot dla wielu z was, więc wystarczy wtedy uwolnić go. Dajmy zwierzakowi szansę na przeżycie. Pies to mądre i zaradne zwierzątko, poradzi sobie jeśli głupi lub zły człowiek nie odbierze mu wolności.


GraGor
Dodany:22-06-2012 08:42

Ja również!!
Mam psa i 7 kotów. Psa wzięłam ze schroniska, a kotki znalazłam. 3 czarne-Jula, Maja, Psotek. 2 bure- Ziutuś, Mruczek. Biały- Niusiek, Czarno biały- Kubuś. Mieszkam na wsi mam dużą posesję, więc kotki nie sprawiają żadnego kłopotu, One wszystkie to indywidualności, i "osobowości" . Kocham je bardzo i nie wyobrażam sobie, kiedy kiedyś ich zabraknie.  Dlatego barbarzyństwem jest przywiązywanie zwierząt na pewną śmierć. Latem uwolnione mają szansę przeżyć, zimą jest gorzej.
Całym sercem popieram Afrodytę za wrażliwość i  humanitarność i tę akcję w obronie Zwierząt.

afrodyta39
Dodany:22-06-2012 12:03

Grażynko zazdroszczę Ci ,że masz warunki do takiej ilości zwierzaczków.Ja niestety mieszkam w bloku i mogę sobie pozwolić na jednego psiaka.Marzy mi się domek z ogrodem i kilka psiaków biegających po ogródku.Jak patrzę na te biedne zwierzęta w schroniskach to wszystkie  bym je adoptowała gdybym tylko mogła.

afrodyta39
Dodany:22-06-2012 12:17

Najbardziej mnie denerwują rodzice ,którzy kupują pieska czy kotka dzieciom dla zabawy potem piesek i kotek podrasta to się go pozbywają.Takich ludzi bym surowo karała !!!

Anka01
Dodany:22-06-2012 12:54

 ''....idą pełne animuszu,wspólnie z nami drogą cztery łapy,para uszu,oczy,nos i ogon..."/L.Kern/ Ktoś pozbywa się problemu,skazuje psa na czekanie,śmierć.Nie rozumiem dlaczego w taki sposób,niegodny homo -sapiens.Mówią,ze pies jest najlepszym przyjacielem człowieka.........Na szczęście nie widziałam przywiązanego pieska,odwiązała bym i powiedziała biegnij lub powiadomiła Straż Miejską.Aktualnie nie mam zwierzaków/mam alergie na sierść/.Grażyna ,pozdrów swoje zwierzaki,masz fajnie z nimi.

okok1
Dodany:22-06-2012 17:40

Chwila luzu pozwoliła mi tu zajrzeć. Zgadzam się z wami wszystkimi. Pozbywanie się zwierząt, które miały być naszymi przyjaciółmi a w pewnej chwili zaczęły być"niewygodne" to prawdziwe barbarzyństwo. Takich osobników nie można nazwać ludźmi ani nie zasługują na żadne określenie zwierzęce bo obrażalibyśmy te ostatnie. W moim domu "od zawsze" były i te "co skaczą i fruwają". Nie wyobrażam sobie życia bez zwierzaków i ich bezgranicznej miłości jaką mnie obdarzały. Własnie w tym tygodniu spotkały mnie wielkie dwie tragedie z którymi jeszcze sobie nie poradziłam. W niedzielę zginął pod kołami samochodu mój ukochany kot. To był ideał koci, wabił się Hrabia i zachowywał się jak hrabia. Był zawsze tam gdzie ja. Zdechł na moich rękach. We wtorek odeszła ode mnie Holly - moja fretka, która sypiała na moich kolanach gdy ja pisałam na komputerze. Decydując się na posiadanie takiego zwierzątka przeczytałam prawie wszystko co było w Internecie, dobre i złe strony posiadania fretki. Tymczasem moja Holly tylko uwielbiała od czasu do czasu "przesadzać" kwiatki doniczkowe. Poza tym było to kochane, czyste, małe "niedźwiedziątko" (łapki stawiała jak miniaturowy niedźwiedź). Z mojego zwierzyńca pozostał pies i kot a ja odnosząc się do słynnych słów ks. Twardowskiego staram się kochać je jeszcze mocniej.

Anka01
Dodany:22-06-2012 18:48

Mariola,mam za sobą podobny ,smutny czas.Przykro mi.Trzymaj się!!!Posyłam Tobie całuska.

misiaczki0208
Dodany:23-06-2012 09:30

     Afrodytko jestem z Tobą całym serduszkiem.Zwierzątka to nie zabawki, one czują, myślą, kochają i się przywiązują.....Sama mam kociaka z adopcji po naprawdę drastycznych przejściach(nie mogę sobie wyobrazić nawet jak można tak skrzywdzić zwierzątko) i u mnie w końcu zaznaje spokoju, miłości , najedzenia do syta, pieszczenia i zainteresowania..A mój Misiek z całym sercem tylko pomrukuje i oddaje się błogiemu snu..Mam też króliczycę, którą przygarnęłam kilka dni temu jak ktoś ją z całą klatką wyrzucił pod śmietnik..Normalnie bym takiemu nogi z D..y powyrywała..Maleńka okazała się zdrowa, ma ponoć około dwóch lat, dostałam istruktarz od weterynarza i jesteśmy teraz  w trójkę...Dlatego mój avatar to Misiaczki....Całą trójką przeglądamy tapety i mamy przy tym niezły ubaw....

     Więc powracając do tematu: Ludzie skoro podjeliście się wychowania swojego pupila to zwarzajcie na jego uczucia, to nie śmieć! Futrzaki mają serce, które odwzajemni wam miłość po stokroć większą niż niejeden człowiek...


afrodyta39
Dodany:23-06-2012 11:03

Nie mieści mi się w głowie jak można wyrzucić na śmietnik żywe zwierzę...czy Ci ludzie mogą spokojnie spać...?Gdyby były surowe kary za takie traktowanie zwierząt to nie miałoby to miejsca a przynajmniej ktoś by sie dwa razy zastanowił nad tym co chce zrobić.

thean
Dodany:23-06-2012 14:35

80 tysięcy bezpańskich psów zostało otrutych lub żywcem spalonych na Ukrainie przed Euro 2012,więc przywiązanie pieska prze marketem i skazanie go na łaskę innych ludzi wydaje się gestem serca... Brak słów ...
Dodaj Odpowiedź
REKLAMA
Najlepszym uczuciem na tej planecie jest czuć spokój duszy; żadnego stresu, strachu, nieustannego rozmyślania – po prostu spokój. Oddaj swój głos...
“Jesteś tym, co kochasz, a nie tym, co inni kochają w Tobie.”

Włącz

0.0231 sekundy, Godzina: 17:55:21, MEM:3282.51 KB