REKLAMA
Ostatni wpis: 27 minut temu

gosiaczek241282 Mój nowy wpis do użytkownika jurek84 [link]

jurek84 Wygrałem w konkursie Tapeta dnia

ViolaLidia2 Wygrałem w konkursie Komentarz dnia

IR Wygrałem 50 punktów w konkursie Użytkownik Online

zielonooka34 Wygrałem 50 punktów w konkursie Użytkownik Online

Forum > Hyde Park > ROZNE OPOWIESCI :)
Autor
Post



Danusia


Dodany:04-01-2012 00:59, wejść:1567

OPOWIESC O PRAWDZIWEJ MILOSCI ...

Pewnego dnia Dziewczyna dowiedziała się, że jest ciężko chora. Poszła
do szpitala... Lekarze powiedzieli jej, że potrzebuje nowego serca... i
osoby, która ją będzie cały ten czas wspierać.
Operacja udała się.
Gdy Dziewczyna otworzyła oczy myślała, że zobaczy swego Chłopaka, lecz nikogo nie było...
Myślała: pewnie przyjdzie jutro..
Nie przyszedł.
Minęły dwa tygodnie, a Dziewczyna nie doczekała się wizyty swojego Chłopaka...
Myślała: pewnie już mnie nie kocha, już nie chce ze mną być...
Gdy weszła do domu na stole leżała kartka, która mówiła:
"Kochanie, wybacz mi, że nie mogłem Cię wesprzeć w tych trudnych
momentach, a tak wiem, że tego potrzebowałaś. Chciałem zrobić Ci
prezent.
Moje serce już dla mnie nie bije, ale jestem szczęśliwy,
że mogę Ci je dać... Że nadal żyję w Tobie..."
 

Danusia
Dodany:04-01-2012 01:00

SMUTNA OPOWIESC ..

Pewnego dnia, na placu targowym, pośród tłumu ludzi siedział niewidomy
z kapeluszem na datki i kartonikiem z napisem: "Jestem ślepy, proszę o
pomoc"
Pewien mężczyzna, który przechodził obok niego. Zauważył, ze jego
kapelusz jest prawie pusty, zaledwie parę groszy... Wrzucił mu parę
monet, po czym bez pytania niewidomego o zgodę, wziął jego kartonik,
odwrócił na druga stronę i napisał coś....
Tego samego popołudnia, ten sam mężczyzna znowu przechodził obok tego
samego niewidomego i zauważył, że tym razem jego kapelusz jest pełen
monet. Niewidomy rozpoznał kroki tego człowieka i zapytał go czy to on
odwrócił kartonik i co na nim napisał......
Mężczyzna odpowiedział: " nic co nie byłoby prawdą. Przepisałem Twoje zdanie tylko troszkę inaczej."
Uśmiechnął się i oddalił....
Niewidomy nigdy się nie dowiedział, że na jego kartoniku było napisane:
"dziś wszędzie dookoła jest wiosna.. A ja nie mogę jej zobaczyć..."
 

Danusia
Dodany:04-01-2012 01:18

OPOWIESC O SZCZEROSCI I WIERNOSCI
Pewnego razu młody rycerz wracając z dalekiej wyprawy,ujrzał nad brzegiem strumyka przepiękną dziewczynę jakiej nigdy jeszcze nie widział.Prędko zeskoczył z konia,uklęknął przed nią i rzekł:"O piękna Pani,od pierwszego wejrzenia zakochałem się w Tobie bez pamięci,moje serce należy do Ciebie!"Słysząc wyznanie dziewczyna odpowiedziała:"Popatrz mój drogi Panie,powyżej u źródła jest inna dziewczyna o wiele piękniejsza ode mnie.Ja nawet nie jestem godna aby być jej służącą!"Na te słowa rycerz odwrócił się szybko aby ją ujrzeć,ale niestety nikogo tam nie było.Widząc to dziewczyna powiedziała:"Widzisz krucha jest Twoja szczerość i wierność.Mówisz,że mnie kochasz nad życie,a wystarczy abyś usłyszał o innej kobiecie i już się odwracasz.

Danusia
Dodany:04-01-2012 01:24

OPOWIESC O DZIEWCZYNCE Z ZAPALKAMI

...dziewczynka z zapałkami,
siedziała na skraju nicości,
zziębniętymi do bólu, rękami,
żebrała o promyk miłości,

gasła zapałka nadziei, ostatnia,
puste serce, cicho zamarzało,
szron w duszy, nie topniał,
zimno tak strasznie bolało,

wyłonił się samotnik z mroku,
serce swe niosąc na dłoni,
zagubiony w życia potoku,
bez wiary, że marzeń dogoni,

trzymając ostatni grosz w garści,
po gasnący płomień się pochylił,
z duszą śniącą ledwie o miłości,
resztkami ciepła serce uchylił,

z dwóch gasnących, zapałek,
płomyk miłości wykrzesał,
zgasił smutku niedopałek,
płaczące zmysły uczesał,

nauczył jak żar utrzymać,
kochać za nic, a dać wiele,
czas pocałunkiem zatrzymać,
złączyć serca w jednym ciele,

teraz dziewczynka ma ognisko,
przy nim ogrzała swe serce,
kocha samotnika niebiańsko,
oddała siebie i zmarznięte ręce


Danusia
Dodany:04-01-2012 01:42

Dawno temu na Oceanie istniała
Wyspa,która zamieszkiwały Emocje,Uczucia,i Cechy Ludzkie.
Pewnego dnia Wyspa zaczęła tonąć.
Miłość czekała do ostatniej chwili.
Gdy pozostał tylko skwarek Lądu, Miłość poprosiła o pomoc.
Bogactwo powiedziało, że na jego pokładzie nie ma miejsca na Miłość.
Duma stwierdziła, że Miłość na pewno wszystko popsułaby na jej statku.
Na zbutwiałej łódce podpłynął Smutek, ale zaraz odpłynął w dal sam jak palec. Dobry Humor przepłynął obok Miłości, nie zauważając jej, bo był tak bardzo rozbawiony...
Nagle Miłość usłyszała: "Chodź! Zabiorę Cię ze Sobą!"
Miłość była tak szczęśliwa, że zapomniała zapytać, kim jest Wybawca.
Dopiero Wiedza Jej powiedziała : "To był Czas, bo tylko On rozumie, jak ważna w życiu każdego człowieka jest MIŁOŚĆ".
 

Danusia
Dodany:04-01-2012 02:14

OPOWIESC O SAMOTNEJ  GITARZE

Za siedmioma górami,
.. za siedmioma rzekami,
.. leżała gitara
.. z porwanymi strunami.
.. Była samotna
..i bardzo cierpiała,
.. bo bez strun przecież
..grać nie umiała.
..Przez las przemierzał
..jakiś człowiek młody,
..zatrzymał się przy rzeczce,
..by napić się wody.
..Spojrzał przed siebie
..i krzyknął z wrażenia:
..- o gitarze marzyłem
.już od urodzenia!
..Wziął ją na ręce
..i przytulił czule:
..- kto cię tu zostawił
..tak smutną w tym mule?
..- Zostawił mnie starzec,
.który na mnie grywał,
..ale pękła mi struna,
.. resztę sam powyrywał.
..Więc droga gitaro
..nie martw się już wcale,
..wyrażał będę
..szczęście na tobie i żale.
..I tak żyli w szczęściu,
.. bo to przecież bajka,
..młodzieniec miał gitarę,
..a gitara grajka...
. Więc drodzy moi,
.powiem szczerze:

.....MUZYKA TO PIĘKNO,
A JA W PIĘNKO WIERZE ..

Danusia
Dodany:04-01-2012 04:08

ZYCIE POLAKA NA ZACHODZIE !!

Wstaje rano, włącza japońskie radyjko, zakłada amerykańskie spodnie,
wietnamski podkoszulek i chińskie tenisówki, po czym z holenderskiej
lodówki wyciąga niemieckie piwo. Siada przed koreańskim komputerem i w
amerykańskim banku zleca internetowe zakupy w Anglii, po czym wsiada do
czeskiego samochodu i jedzie do francuskiego hipermarketu na zakupy.
Po uzupełnieniu żarcia o hiszpańskie owoce, belgijski ser i greckie
wino wraca do domu. Gotuje na rosyjskim gazie. Na koniec siada na włoskiej
kanapie i... szuka pracy w polskiej gazecie - znowu nie ma! Zastanawia
się, dlaczego w Polsce nie ma pracy
 

Danusia
Dodany:04-01-2012 04:38

OPOWIESC

W pewnym mieście powstał sklep, w którym każda kobieta mogła sobie
kupić męża. Miał sześć pięter a jakość
mężczyzn rosła wraz z każdym piętrem.
Był tylko jeden haczyk: jak już kobieta weszła na wyższe piętro nie mogła
zejść niżej, jedynie do wyjścia bez możliwości powrotu. Wchodzi, więc tam
sobie pewna pani poważnie zainteresowana kupnem męża.

Na pierwszym piętrze wisiała tabliczka: "Mężczyźni tutaj mają pracę" - To już coś, mój były nawet roboty nie miał - pomyślała kobieta - ale zobaczę, co jest wyżej.

Na drugim piętrze był napis: "Mężczyźni tutaj mają pracę i kochają dzieci"
Miło, ale zobaczymy, co jest wyżej.

Na trzecim piętrze była tabliczka: "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci i są niesamowicie przystojni" - No coraz lepiej - pomyślała - ale wyżej to musi być już super.

Na czwartym piętrze można było przeczytać: "Mężczyźni tutaj mają pracę,
kochają dzieci, są niesamowicie przystojni i pomagają przy pracach
domowych" - Słodko, słodko..., ale chyba wejdę piętro wyżej.

Na piątym piętrze przeczytała: "Mężczyźni tutaj mają pracę, kochają dzieci, są niesamowicie przystojni, pomagają przy pracach domowych i są kochani" - No niesamowite, wręcz cudownie - pomyślała kobieta - ale jak tu jest tak wspaniale, to, co musi być piętro wyżej!?!

Na szóstym piętrze BARDZO zdziwiona kobieta przeczytała: "Na tym piętrze nie ma żadnych mężczyzn. Zostało ono stworzone tylko po to, aby udowodnić, ze wam, kobietom nigdy nie można dogodzić... 


Danusia
Dodany:04-01-2012 04:42

bajka/

Raz paw chodził po podwórku,
Dumny, barwny, napuszony.
Obok coś dziobała kurka,
Pyta: chciałbyś mnie za żonę?

Ciebie miałbym wziąć za żonę?
Rzekł paw głosem pełnym chłodu.
No wiesz jestem obrażony,
Ja – paw, z królewskiego rodu?

Co się dzieje na tym świecie?
I nastroszył barwne pióra.
Niebywałe, co też plecie
Taka zwykła głupia kura?

Odejdź sobie i bądź zdrowy,
Zadufany ptaku tłusty.
Z wierzchu jesteś kolorowy,
Za to w środku, do dna pusty.

Nadszedł kogut co był blisko,
Stały bywalec podwórka.
Ukłonił się kurce nisko,
Chętnie poszła za nim kurka.

elaroza
Dodany:04-01-2012 11:08

BYŁ SOBIE KRÓL ..... >>

Był sobie pewien król, który miał cztery żony. >>

Najbardziej rozmiłował się w czwartej. Był gotowy zrobić dla niej wszystko. Trzecia też miała u niego względy, prawie na równi z czwartą. Drugą żonę ledwie zauważał,  a pierwszą w ogóle zaniedbywał. I przyszedł czas, że zachorował król. Wiedział, że niedługo umrze. >>

Wezwał więc do siebie czwartą żonę i mówi do niej: >>

- Umiłowana moja... Niedługo już zejdę z tego świata, czy mogę cię prosić abyś poszła ze mną. >>

- O nie - odpowiedziała ta, którą najbardziej kochał - ja nigdzie z tobą królu nie idę. >>

Załamany król wezwał trzecią swoją żonę, mając nadzieję że ta jemu nie odmówi. >>

Kiedy, jednak, trzecia żona stawiła się na jego wezwanie, okazało się, że była jeszcze bardziej okrutna niż jej poprzedniczka. Powiedziała:>>

 - Nie królu ... nigdzie z tobą nie pójdę a nawet więcej powiem... zaraz po twojej śmierci przechodzę w ręce innego. >>

Cóż było robić... śmierć już pukała do drzwi, trzeba było się spieszyć, oprosił więc król do siebie drugą swoją żonę. >>

Było mu głupio, bo wiedział, że zaniedbywał ją i nie poświęcał jej za dużo swojego czasu. Kiedy druga żona usłyszała prośbę króla odpowiedziała: >>

- Królu mój! Nie mogę dać ci tego o co prosisz ale mogę towarzyszyć ci aż do twojego grobu. Mogę przynieść ci też kwiaty i położyć na twoim grobie. >>

Zrozpaczony król zawołał: >>

- Czy jest ktoś kto chciałby towarzyszyć mi po mojej śmierci?>>

Wtedy odezwała się pierwsza żona ..... ta zapomniana, ta zaniedbana... Ja królu pójdę z tobą i będę towarzyszką twoją zawsze. Żałował wtedy król życia swego     i zobaczył, że nie lokował uczuć swoich prawidłowo, ale już niestety było za późno....   >>

Król - to człowiek... to ja i Ty 

>>

Czwarta żona.... to ciało nasze.

>>

W nie inwestujemy najwięcej a ono umiera, ono nie będzie z nami w wieczności. >>

Trzecia żona..... to nasz dorobek.

>>

Poświęcamy temu bardzo dużo czasu  a to wszystko, z chwilą naszej śmierci, przechodzi w ręce innego.  >>

Druga żona...... to rodzina nasza. 

>>

Poświęcamy jej resztkę naszego czasu ale i ona nie może towarzyszyć nam po śmierci. >>

Pierwsza żona... to nasz wewnętrzny człowiek, to dusza nasza. >>

Jedynie ona jest nieśmiertelna, jedynie ona żyle wiecznie, jedynie ona będzie nam towarzyszyła przez całą wieczność a my ją totalnie zaniedbujemy. >>

Jedynym pokarmem, który prawidłowo nakarmi duszę naszą jest Pismo Święte. Jest to codzienny chleb dla duszy naszej. >>

Kiedy ostatnio Twoja dusza otrzymała posiłek? Kiedy ostatnio sprawiłeś, że Twoja dusza była syta?

>>

Czy zastanawiałeś się kiedyś nad tym, że dusza twoja potrzebuje pokarmu ?

Czy próbowałeś ją nakarmić?  >>


elaroza
Dodany:04-01-2012 11:12

Historia jednego życia


Kochana Mamusiu!

Dziś pierwszy raz tak się zwracam do Ciebie,
bo z dniem dzisiejszym me życie się zaczyna;
jak mam Ci przekazać swą radość? - sam nie wiem.
- Mamusiu, masz syna!

Choć Ty jeszcze nie wiesz o moim istnieniu,
to moje serduszko pod Twoim już bije.
Lecz spróbuj posłuchać go teraz w skupieniu…
- …Czy słyszysz? Ja żyję!

Tak bardzo się cieszę, że jestem owocem
miłości wzajemnej Tatusia i Twojej,
- wspólnych dni Waszych, wieczorów i nocy.
Przy Was się nie boję!

Dziś lekarz powiedział Ci o mnie, że jestem;
wiadomość z pewnością przyjęłaś radośnie,
- wszakże jestem Waszej miłości zwycięstwem.
Spójrz na mnie - już rosnę!

Czy wiesz, jak się bardzo nie mogę doczekać,
by pierwsze móc słońca zobaczyć promienie;
niech wreszcie podniesie się moja powieka,
bym ujrzeć mógł Ciebie!

A dziś popłynęły łzy po mej twarzy,
gdy Twe łzy słyszałem - jak zaczęłaś szlochać
mówiąc do Taty: „Źle, że się nam przydarzył„.
- Więc… Ty mnie nie kochasz?!

Od dziś Twoje łono nie jest mi pokojem,
w koszmarnej trwodze chwila za chwilą mija.
Mamusiu kochana, tak bardzo się boję;
Proszę, nie zabijaj!

Za słabo krzyczałem - Ty mnie nie słyszałaś;
choć dzielnie walczyłem, to zbyt duża siła
zabrała mi życie. - Twa wola się stała.
Czemu to zrobiłaś?

Nie przypuszczałem, że tak się to stanie
i do swej śmierci tak szybko się zbliżę.
Twe ciało miało być dla mnie mieszkaniem
- a… stało się Krzyżem.

Janusz Poręba


elaroza
Dodany:04-01-2012 11:23

Pewnego dnia...



Pewnego dnia obudziłem się wcześnie rano, aby zobaczyć wschód słońca. Piękna Bożego stworzenia nie da się opisać. Oglądając wschodzące słońce chwaliłem Boga za Jego piękne dzieło. Siedząc tak, odczułem Bożą obecność.

Zapytał mnie, "Kochasz mnie?"

Odpowiedziałem, "Oczywiście, Boże! Jesteś moim Panem i Zbawicielem!"

Następnie zapytał, "Gdybyś był fizycznie upośledzony, kochałbyś mnie nadal?"

Byłem zaskoczony. Spojrzałem w dół na moje ręce, nogi i resztę mojego ciała i zastanawiałem się jak wielu rzeczy nie mógłbym robić, rzeczy nad którymi nigdy wcześniej nie myślałem.

Odpowiedziałem, "Byłoby ciężko. Panie, ale nadal kochałbym Cię."

Następnie Pan powiedział, "Gdybyś był ślepy, podziwiałbyś wciąż moje stworzenie?"

Jak mógłbym podziwiać coś bez możliwości zobaczenia tego? Pomyślałem wtedy o wszystkich niewidomych ludziach na świecie i o tym, że wielu z nich kocha Boga i Jego stworzenie.

Odpowiedziałem więc, "Trudno myśleć o tym, ale nadal kochałbym Cię."

Potem Pan zapytał mnie, "Gdybyś był głuchy, słuchałbyś nadal mojego słowa?"

Jak mógłbym słuchać czegokolwiek będąc głuchym? Zrozumiałem jednak, że słuchanie Bożego Słowa nie odbywa się przez uszy, lecz sercem.

Odpowiedziałem, "Byłoby ciężko, ale ciągle słuchałbym Twojego słowa."

Następnie Pan zapytał, "Gdybyś był niemy, chwaliłbyś nadal Moje Imię?"

Jak mógłbym Go wielbić bez głosu? Uświadomiłem sobie, że Bóg pragnie abyśmy śpiewali z naszych serc i dusz. Dźwięki nie mają znaczenia. Chwalenie Boga to przecież nie tylko pieśni. Kiedy jesteśmy prześladowani, chwalimy Boga naszym dziękczynieniem.

Odpowiedziałem więc, "Nawet gdybym nie mógł śpiewać, ciągle chwaliłbym Twoje imię."

W końcu Pan zapytał, "Naprawdę mnie kochasz?"

Z odwagą i mocnym przekonaniem odparłem zdecydowanie, "Tak, Panie, kocham Cię ponieważ jesteś jedynym i prawdziwym Bogiem!"

Myślałem, że to wystarczy, lecz Bóg zapytał, "DLACZEGO W TAKIM RAZIE GRZESZYSZ?"

Odpowiedziałem, "Ponieważ jestem tylko człowiekiem, nie jestem doskonały."

"DLACZEGO W CZASIE POKOJU ODCHODZISZ JAK NAJDALEJ? DLACZEGO TYLKO W KŁOPOTACH MODLISZ SIĘ NAJGORLIWIEJ?"

Cisza. Łzy płynęły po mojej twarzy.

Pan kontynuował: "Dlaczego śpiewasz tylko w czasie nabożeństw i ewangelizacji? Dlaczego szukasz mnie tylko w czasie uwielbiania? Dlaczego tak egoistycznie mnie prosisz? Dlaczego prosisz bez wiary?"

Łzy w dalszym ciągu spływały po moich policzkach.

"Dlaczego wstydzisz się Mnie? Dlaczego nie zwiastujesz dobrej nowiny? Dlaczego gdy jesteś prześladowany, wołasz do innych, podczas gdy ja oferuję ci moje ramię aby się wypłakał? Dlaczego szukasz wymówek, gdy daję ci okazje do służenia w Moim Imieniu?"

Próbowałem odpowiedzieć, ale nie miałem żadnej odpowiedzi na ustach.

"Obdarzyłem cię życiem. Nie chcę abyś odrzucał ten dar. Pobłogosławiłem cię talentami, abyś Mi służył, a ty ciągle się odwracasz. Objawiłem ci Moje Słowo, ale ty nie robisz postępu w poznaniu. Przemawiam do ciebie, ale twoje uszy są zamknięte. Obdarzam cię Swoimi błogosławieństwami, ale ty odwracasz wzrok. Posyłam ci Swoje sługi, ale ty ciągle siedzisz bezczynnie gdy oni pracują. Słyszałem wszystkie twoje modlitwy i odpowiedziałem na nie"

"CZY NAPRAWDĘ MNIE KOCHASZ?"

Nie potrafiłem odpowiedzieć. Jak mógłbym? Byłem tak bardzo zawstydzony. Nie miałem żadnej wymówki. Cóż mogłem odpowiedzieć. Gdy moje serce krzyczało, a łzy dalej płynęły,

Powiedziałem, "Proszę, wybacz mi Panie. Jestem niegodny być Twoim dzieckiem."

Pan odpowiedział, "Na tym polega moja Łaska, dziecko."

Zapytałem, "Dlaczego ciągle mi wybaczasz? Dlaczego tak bardzo mnie kochasz?"

Pan odpowiedział: "Ponieważ jesteś Moim stworzeniem. Jesteś moim dzieckiem. Nigdy cię nie opuszczę. Kiedy będziesz płakać, okażę ci współczucie i będę płakać z tobą. Kiedy będziesz krzyczeć z radości, będę śmiać się z tobą. Kiedy będziesz załamany, zachęcę cię. Kiedy upadniesz, podniosę cię. Kiedy będziesz zmęczony, poniosę cię. Będę z tobą aż do końca dni i zawsze będę cię kochał."

Nigdy nie wcześniej tak nie płakałem. Jak mogłem być taki zimny? Jak mogłem tak ranić Boga?

Zapytałem Boga, "Jak bardzo mnie kochasz?"

Pan wyciągnął Swoje ramiona i zobaczyłem Jego przebite ręce. Upadłem do stóp Chrystusa, mojego Zbawiciela. I po raz pierwszy modliłem się szczerze.

[Tekst znaleziony w sieci]



elaroza
Dodany:04-01-2012 13:07

Ślady stóp


Pewnej nocy człowiek miał sen.

Śniło mu się, że chodzi po plaży z Panem

Na niebie błyskały sceny z jego życia.

W każdej scenie zauważył dwie pary śladów stóp na piasku:

jedne były śladami jego a drugie Pana.


Kiedy błysnęła ostatnia scena z jego życia

popatrzył za siebie na ślady odbite na piasku.

Zauważył, że wiele razy na ścieżce jego życia

były tylko jego odbicia.

Zauważył również, że działo się to tylko w najsmutniejszych

i najgorszych momentach w jego życiu.

Nurtowało go to wielce i w końcu zapytał o to Pana.



Panie…powiedziałeś,

że kiedy raz już postanowię podążać za Tobą

zawsze będziesz już ze mną.

Ale zauważyłem, że podczas większej części mojej wędrówki, tych trudnych chwil w moim życiu

są tylko jedne odbicia moich stóp.

Nie rozumiem, dlaczego

wtedy, kiedy potrzebowałem Ciebie najbardziej,

ty mnie opuszczałeś.”



Pan powiedział:

Mój synu, moje drogie dziecko,

kocham ciebie i nigdy cię nie opuszczę.

Podczas trudnych chwil w twoim życiu, prób i cierpienia, kiedy widzisz tylko jedną parę odbitych stóp,

wtedy to był czas, kiedy nosiłem ciebie na swoich rękach.


elaroza
Dodany:04-01-2012 13:21

KIMKOLWIEK JESTEŚ,  KOCHAM CIĘ!  - autor nieznany>>

Po cichej uliczce wielkiego miasta szedł sobie drobny staruszek, powłócząc nogami w jesienne popołudnie. Zeschłe liście przypominały mu każde przeszłe lato. Przed sobą miał długą, samotną noc w oczekiwaniu na kolejny czerwiec. Aż nagle w stercie liści w pobliżu sierocińca, mała kartka papieru zwabiła jego wzrok.
Zatrzymał się więc i podniósł ją trzęsącymi się dłońmi. Czytając dziecinne literki, starzec wybuchnął płaczem, bo słowa paliły jego wnętrze niczym piętno.>>

„Kimkolwiek jest ten, kto to znalazł niech wie, że go kocham. Kimkolwiek jest ten,
kto to znalazł, niech wie, że go potrzebuję.
Nie mam nawet z kim zamienić słowa, więc ten, kto to znajdzie, niech wie, że go kocham!”>>

Oczy staruszka spoczęły na budynku sierocińca dostrzegły małą dziewczynkę         z nosem smętnie przyklejonym do szyby. I wiedział już, że wreszcie znalazł przyjaciółkę. Więc pomachał do niej i posłał jej jasny uśmiech. Oboje wiedzieli też, że spędzą zimę razem, naśmiewając się z deszczu.>>

Naprawdę spędzili zimę, śmiejąc się z niepogody. Rozmawiając przez płot      i obsypując się drobnymi podarkami, które dla siebie zrobili. Staruszek rzeźbił dla niej przepiękne zabawki, dziewczynka zaś rysowała
mu obrazki, na których piękne panie spacerowały w słońcu i zieleni drzew, i oboje dużo się śmiali.
Lecz dnia pierwszego czerwca dziewczynka podbiegła do płotu, by pokazać starcowi swój nowy rysunek, a jego tam nie było. Przeczuwała jakoś, że on już nie wróci, podbiegła więc do pokoju, wzięła kredki i papier i napisała…>>

„Kimkolwiek jest ten, kto to znalazł niech wie, że go kocham. Kimkolwiek jest ten, kto to znalazł, niech wie, że go potrzebuję.
Nie mam nawet z kim zamienić słowa, więc ten, kto to znajdzie, niech wie, że go kocham!” >>


Danusia
Dodany:05-01-2012 21:50

Autentyczna historia, która zdarzyła się na Węgrzech w roku 1987.

Bardzo wierzyła w Boga. Tak się złożyło, że jej nauczycielką była zatwardziała ateistka o poglądach komunistycznych. Znała upodobania Angeliki i zawsze jej dokuczała.  Któregoś dnia przed Bożym Narodzeniem udowadniała wszystkim dzieciom w klasie jaka to wielka bzdura wierzyć w ogóle w Jezusa i w Jego narodzenie. Podważała istnienie Boga. Klasa milczała, ale Angelika znana ze swojego uporu twierdziła swoje, że Jezus się narodził i, że istniał naprawdę. Nauczycielka chciała ośmieszyć Angelikę i zrobiła mały test.

Wysłała ją na korytarz a później prosiła klasę aby ją głośno przywołali z powrotem. Angelika wróciła do klasy. Nauczycielka z wielką ironią powiedziała, że Angelika wróciła bo naprawdę istnieje i słyszy, że się ją woła. "A teraz - rzekła - spróbuj zawołać dzieciątko Jezus... zobaczymy czy przyjdzie?

Angelika z wielką wiarą podjęła to wyzwanie i głośno przywoływała małego Jezusa. Ale wokół była cisza. Więc zwróciła się do klasy i z wielkim entuzjazmem wszyscy razem przywoływali Jezusa. Nauczycielka miała zadowolona minę i wielką satysfakcję, że test się udał.  A tu nagle drzwi otworzyły się z hukiem i do klasy wtoczyła się wielka biała kula.  Po chwili przed klasą stanął mały chłopczyk w wieku tych dzieci, wyglądem przypominał Jezuska. Dzieci cieszyły się bardzo i rozpoczęły z nim zabawę. Biedna nauczycielka znalazła się w szpitalu psychiatrycznym,  dodatkowo nękana przez wszystkie czynniki komunistyczne, kiedy próbowała udowodnić, że jednak zdarzyło się to naprawdę. Nigdy nie wróciła już do swojej równowagi psychicznej.

Zawsze powtarzam, Uważaj na swoje słowa i życzenia ... a szczególnie na te nafaszerowane ironią. Bo one jak bumerang mogą wrócić i mocno walnąć w głowę.

Danusia
Dodany:06-01-2012 02:03

O utraconej przyjaźni      Mała wieś; drogą przejeżdża rowerzysta. To młody chłopak, który mieszka tu w okolicy, od dłuższego czasu trenuje kolarstwo. Jest bardzo lubiany, ma wiele kolegów i koleżanek. Wszyscy oni wierzą w to, że Michał zostanie kiedyś sławnym kolarzem.      Czas szybko mijał. Minęły trzy lata, w czasie których chłopak ciężko i wytrwale trenował. Zaczął wreszcie osiągać sukcesy. Wygrał kilka wyścigów, które dały mu pewność siebie. Coraz więcej czasu poświęcał na treningi, jednocześnie coraz rzadziej spotykał się ze swoimi starymi znajomymi. Poznawał wciąż nowych, wpływowych ludzi i zapominał o tych, którzy w niego wierzyli, gdy rozpoczynał karierę. Z czasem zaczął na nich patrzeć z góry, stał się zadufany w sobie. Nie dzwonił do nich, nie odwiedzał. Minęły jeszcze dwa lata i Michał zapomniał o swoich korzeniach. Miał piękną willę, sportowy samochód. Niestety, im bardziej był sławny i bogaty, tym bardziej czuł się samotny. Zapomniał o jednej, ważnej rzeczy, że pychajest największym złem tego świata.

Danusia
Dodany:10-03-2012 16:18

  Wspomnienie...♥


Malutka dziewczynka na łóżeczku siadała
i małą twarzyczkę,
w dłoniach swych chowała…
czas powoli płynął oczka się zmęczyły…
gdy jej małe rączki razem się złożyły…
uklękła powoli w ciemność się …wpatrzyła…
 i swoją modlitwę cicho odmówiła…
łzy po jej policzku spływały obficie…
z modlitwą tą zasnęła, by budzić się o świcie…
zagubiona w sobie co noc Go pytała…
co złego zrobiła, że w tym zimnym…
miejscu sama pozostała…
słońce deszcz zastąpił potem śnieg już…
spadł, lecz nie zmieniał się
tej istotki świat.
W puste obietnice przez chwilę…
wierzyła to ich się trzymała…
aż sama zwątpiła…
w swoich pięknych snach wciąż jak ptak…
fruwała lub różdżką jak wróżka
wokół czarowała…
jej cichy przyjaciel wciąż na nią…
spoglądał, nie odzywał się…
niczego nie żądał, był smutny jak Ona…
gdy nocą płakała, to w jego ramiona…
swe łzy ocierała.…

Malutka dziewczynka, kobietą jest dziś…
w jej pamięci "został" ten przyjaciel
brązowy miś.
Jeden, zwykły dzień może zmienić człowieka.
Zaklęte życie, zamknięte pod powieką czeka…
i może stać się tu i teraz...
 I Ty przypomnisz sobie nieraz,…
jak ciężko było,…
lecz wytrwale pracowałaś,
by nadszedł ten dzień, na który tak czekałaś.
I budzisz się rano z uśmiechem na twarzy,…
bo wiesz, że to będzie wyjątkowy dzień, że coś się wydarzy.
I jak co dzień do pracy wychodzi…
czuje jakby na nowo się rodzi.
Zwyczajne chwile dają tyle radości.
Optymistycznie patrzy na świat pełen miłości.....

 

Danusia
Dodany:15-03-2012 03:31

Kiedy zaczyna się dzień

Pewien filozof pytał swoich uczniów:
- Powiedzcie mi, w jaki sposób można rozpoznać godzinę, w której kończy się noc i rozpoczyna dzień?
Jeden z jego uczniów odpowiedział:
- Jest to godzina, w której z daleka można odróżnić owcę od pana.
Nauczyciel mądrości nie był zadowolony z tej odpowiedzi.
Inny uczeń twierdził:
- Kiedy z daleka potrafimy odróżnić dąb od sosny, wtedy dnieje, wtedy zaczyna się dzień.
Ale i z tej odpowiedzi filozof nie był zadowolony.
Wreszcie ktoś niecierpliwy poprosił:
- Powiedz nam, mistrzu...
Nastała chwila ciszy, chwila wyczekiwania.
- Dopiero gdy popatrzysz w twarz jakiegoś człowieka i zobaczysz w tej twarzy twojego brata, lub twoją siostrę, wtedy zaczyna się dzień w tobie. Jak długo w drugim człowieku nie widzisz swego bliźniego, tak długo panuje w tobie noc - mówił nauczyciel mądrości.

Danusia
Dodany:24-03-2012 15:13


Cztery Świece Spokojnie Płonęły
Było Tak Cicho,Że Słychać Było
Jak Ze Sobą Rozmawiały...

Pierwsza Powiedziała:
- Ja Jestem POKÓJ - Niestety Ludzie
Nie Potrafią Mnie Chronić.

Myślę,Że Nie Pozostaje Mi Nic
Innego Jak Tylko Zgasnąć.
I Płomień Tej Świecy Zgasł.

Druga: Ja Jestem WIARA.
Niestety Nie Jestem Nikomu
Potrzebna,Ludzie Nie Chcą

O Mnie Wiedzieć,Nie Ma Sensu
Żebym Dalej Płonęła.
Ledwie To Powiedziała Lekki

Powiew Wiatru Zgasił Ją.
Trzecia: Ja Jestem MIŁOŚĆ.
Nie Mam Już Siły Płonąć,Ludziom

Nie Zależy Na Mnie I Nie Chcą
Mnie Rozumieć?
Nienawidzą

Najbardziej Tych,Których Kochają

- Swoich Bliskich I Nie Czekając
Długo I Ta Świeca Zgasła.

Nagle Do Pokoju Weszło Dziecko

I Zobaczyło Trzy Zgasłe Świece.

Przestraszone Zawołało:
Co Robicie? Musicie Płonąć!

Boję Się Ciemności!
I Zapłakało.
Wzruszona Czwarta Świeca
Powiedziała: Nie Bój Się!

Dopóki Ja Płonę Zawsze Możemy
Zapalić Tamte Świece.
Ja Jestem NADZIEJA.

Z Błyszczącymi I Pełnymi Łez
Oczyma Dziecko Wzięło Świecę
I Zapaliło Pozostałe.

Niech Nigdy W Naszych Sercach
Nie Gaśnie Nadzieja
I Każdy Z Nas Jak To Dziecko

- Niech Będzie Narzędziem
Gotowym Swoją Nadzieją Zawsze
Rozpalić Wiarę,Pokój I Miłość.



annaspyrka
Dodany:24-06-2012 18:34

Matko co to jest i w jakim języku, poooooooooomocy albo tłumacza!

ryszardunio
Dodany:24-06-2012 19:32

Prosić Kali , aby nauczyć się Polski pisać. Może być też Angielski , albo Rosyjski. Może być Kali rysować obrazki - my spróbować zrozumieć!!! Kali nie pisać już więcej szyfrem , chyba że Kali udostępnić klucz do tego szyfrowanego teksta. Łącze wyrazy szacunek i życzyć miłego wieczora

Danusia
Dodany:24-06-2012 19:54

PO POLSKU TLUMACZYL AUTOMAT -
   Przetłumacz wiadomość   


ryszardunio
Dodany:24-06-2012 19:57

Danusiu , automat bzdur popisał (jak to automat). Przecież zanim to zostało dodane trzeba było przeczytać. Zrozumienie tego tekstu nie jest możliwe !

Pozdrawiam


annaspyrka
Dodany:24-06-2012 20:10

Dzieki Bogu i Tobie Odseciku że to usunięte!...

Danusia
Dodany:19-09-2012 03:28



Przyjaźń
W czasie przerwy w bitwie pewien żołnierz przyszedł do oficera z prośbą o pozwolenie na przyniesienie z pola bitwy swojego przyjaciela. ” Odmawiam” , rzekł oficer. ” Nie chce, żebyś ryzykował życie dla człowieka, który prawdopodobnie już nie żyje” . Żołnierz odszedł, aby wrócić po godzinie śmiertelnie ranny niosąc ciało swego przyjaciela. Oficer wpadł we wściekłość. ” Mówiłem Ci, że nie żyje. Teraz straciłem was obu. Powiedz, czy warto było iść, by przynieść ciało?” Umierający odrzekł:” O tak. Gdy do niego dotarłem, żył jeszcze. I powiedział do mnie: „Jack, wiedziałem, że przyjdziesz.„

Danusia
Dodany:19-09-2012 23:04

 Znany amerykański doradca inwestycyjny siedział na przybrzeżnej skałce w małej meksykańskiej wiosce, gdy do brzegu przybiła skromna łódka z rybakiem. W łódce leżało kilka wielkich tuńczykow. Amerykanin, podziwiając ryby, spytał Meksykanina:

     - Jak długo je łowileś?

     - Tylko kilka chwil.

     - Dlaczego nie łowiłeś dłużej - złapałbyś więcej ryb?

     - Te, które mam całkiem wystarczą na potrzeby mojej rodziny.

     Amerykanin pytał dalej:

     - Na co więc poświęcasz resztę czasu?

     - Śpię długo, trochę połowię, pobawię się z dziećmi, spędzę sjestę z moją żoną, wieczorem wyskoczę do wioski, gdzie siorbię wino i gram na gitarze z moimi amigos - pędzę wypełnione zajęciami i szczęśliwe życie.

     Amerykanin zaśmiał się ironicznie i rzekł:

     - Jestem absolwentem Harvardu i mogę ci pomóc. Powinieneś spędzać więcej czasu na łowieniu, wtedy będziesz mógł kupić większą łódź, dzięki niej będziesz łowił więcej i będziesz mógł kupić kilka łodzi. W końcu dorobisz się całej flotylli. Zamiast sprzedawać ryby za bezcen hurtownikowi, będziesz mógł je dostarczać bezpośrednio do sklepów, potem założysz własną sieć sklepów. Będziesz kontrolował połowy, przetwórstwo i dystrybucję. Będziesz mógł opuścić tę malą wioskę i przeprowadzić się do Mexico City, później Los Angeles, a nawet do Nowego Jorku, skąd będziesz zarządzał swoim wciąż rosnącym biznesem.

     Meksykanski rybak przerwał:

     - Jak długo to wszystko będzie trwało?

     - 15, może 20 lat.

     - I co wtedy?

     Amerykanin uśmiechnął się i stwierdził:

     - Wtedy stanie się to, co najprzyjemniejsze. W odpowiednim momencie będziesz mógł sprzedać swoją firmę na giełdzie i stać się strasznie bogatym, zarobisz wiele milionów.

     - Milionów? I co dalej?

     - Wtedy będziesz mógł iść na emeryturę, przeprowadzić się do małej wioski na meksykańskim wybrzeżu, spać długo, trochę łowić, bawić się z dziećmi, spędzać sjestę ze swoją żoną, wieczorem wyskoczyć do wioski, gdzie będziesz siorbał wino i grał na gitarze ze swoimi amigos...



Danusia
Dodany:19-09-2012 23:26


Mąż i żona pojechali z wizytą do przyjaciół do innej części kraju i zabrano ich na wyścigi. Oczarowani widokiem ścigających się koni, robili oni cały wieczór zakłady, aż zostały im tylko dwa dolary.

     Następnego dnia mężczyzna przekonał żonę, żeby mu pozwoliła iść samemu na tor. W pierwszym wyścigu biegł koń, na którego zakłady wynosiły pięćdziesiąt do jednego. Postawił na tego konia i wygrał. Wszystkie pieniądze, które wygrał postawił na innego konia, mającego słabe szansę i znowu wygrał. Robił tak przez cały wieczór i cały jego zarobek osiągnął sumę pięćdziesiąt siedem tysięcy dolarów.

     W drodze do domu mijał kasyno gry. Wewnętrzny głos, ten sam, który zdawał się nim kierować przy wyborze koni, wydawał się mówić: "Zatrzymaj się tutaj i wejdź". Zatrzymał się więc, wszedł i znalazł się przed kołem ruletki. Ten sam głos powiedział: "Numer trzynaście". Mężczyzna postawił całe pięćdziesiąt siedem tysięcy na numer trzynasty. Koło zakręciło się. Krupier ogłosił: "Numer czternaście".

     Tak więc mężczyzna poszedł do domu z pustymi kieszeniami. Żona zawołała do niego z werandy: "Jak poszło?"

     Mąż wzruszył ramionami, "Straciłem te dwa dolary", powiedział...





Danusia
Dodany:19-09-2012 23:33




Ubogi farmer wracając późnym wieczorem z rynku do domu, znalazł się na drodze bez swojego modlitewnika. Koła jego wozu odpadły w samym środku lasu, więc zmartwił się, że dzień ten będzie musiał upłynąć bez odmówienia przez niego modlitwy.

     Ułożył więc następującą: "Panie, uczyniłem coś bardzo głupiego. Opuściłem dom dziś rano bez mojego modlitewnika, a pamięć zawodzi mnie tak często, że nie mogę bez niego odmówić ani jednej modlitwy. Postanowiłem więc, że pięć razy wolno wyrecytuję alfabet, a Ty, który znasz wszystkie modlitwy poskładasz razem litery alfabetu, aby stworzyły modlitwę, której słów nie pamiętam."

     I rzekł Pan do swoich aniołów: "Ze wszystkich modlitw, które dzisiaj usłyszałem, ta jedna była niewątpliwie najlepsza, ponieważ płynęła z prostego i szczerego serca".




Dodaj Odpowiedź
REKLAMA
"Jeżeli przyciskasz kota do muru, nie dziw się, że miauczy." Oddaj swój głos...
Miłość to dwie samotności, które spotykają się i wzajemnie wspierają.

Włącz

0.0312 sekundy, Godzina: 23:01:09, MEM:3378.88 KB