Początek dyskusjiMiłość jest najwyższym sesnsem istnienia. Kocha się nie za cokolwiek,ale pomimo wszystko. Kocha sie za nic.
ks. Jan Twardowski
Kochać, to nie znaczy patrzeć na siebie, lecz patrzeć razem
w tym samym kierunku.
Antoine de Saint-Exupery
Nie liczy się,co robimy ani ile robimy,lecz to, ile miłości
wkładamy w działanie.
Matka Teresa z Kalkuty.

RedDevil512Uczestnik dyskusji #21Wiedzą o nas tyle na ile nas sprawdzili.
Są trzy prawdy: cała prawda, pół prawda i gówno prawda.

Valdis52Uczestnik dyskusji #22Drogi Diabełku skoro juz cytujesz tekst o prawdach
wygłoszony przez Śp.Księdza Józefa Tishnera
to zrób to uczciwie i dosłownie bo na to zasługuje.
A powiedzenie góralskie o prawdach brzmiało tak :
"Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy:
Świenta prowda, Tyż prowda i Gówno prowda."
Cześc jego pamięci.

afrodyta39Uczestnik dyskusji #23W sklepie widzisz dwa opakowania kredek, jedno brzydsze drugie
ładniejsze.Wybierasz ładniejsze bo jesteś pewien, że kredki będą
lepsze.Wracasz do domu i zaczynasz rysować na kartce... kredki łamią
się i brzydko rysują, a niektóre są puste w środku nie nadają się do
niczego .Wracasz więc do sklepu aby kupić kredki w brzydszym opakowaniu
ale już ich nie ma. Ma je ktoś kto teraz cieszy się nimi w domu ponieważ
pięknie rysują .Opakowanie to nie wszystko, warto zaglądnąć we wnętrze
drugiego człowieka.

MajaMisiaUczestnik dyskusji #24bo to brzydsze zawsze niesie piękno w sobie:) piękne jest uważane z góry za coś co jest trwalsze, silniejsze i dające szczęście..ale jakie? krótkotrwałe....... te brzydsze są za to dostrzegane póżniej za luksus życia i przepraszane ...
#25ŁZY MATKI
Zmęczony świat popatrzył w oczy Twe,
Zanurzył się w bezmiarze gorzkich łez
I cicho tak modlitwą odpowiedział,
Przygarnij mnie bo zagubiłem sens.
Ref. Maryjo płacz, bym w Twoich łzach,
Odnalazł cząstkę mych codziennych spraw,
Ufając tak, powierzam się
W cierpieniu spraw by Bóg umacniał mnie.
Nie pierwszy raz nadzieja pocieszenie,
Jak błogi deszcz w bezdusznym skwarze dnia,
Nie pierwszy raz cierpliwe jej milczenie,
Wołaniem jest by w miłości trwać.
Gdy płomień świec wdmuchuje boży wiatr,
I karty ksiąg przewraca raz po raz,
A z wieży ktoś hejnałem cicho płacze,
Maryjo trwaj, dobro niech umacnia nas.
Te święte łzy tak bardzo jesteś bliska ,
Gdy dzieci Twe w ciemności stracą wzrok,
Te Twoje łzy Niepokalanie Czyste
Nawrócą świat co szuka wyciągniętych rąk.
Ref. Maryjo płacz, bym w Twoich łzach,
Odnalazł cząstkę mych codziennych spraw,
Ufając tak, powierzam się
W cierpieniu spraw by Bóg umacniał mnie.
#26NASZA MĄDROŚC
Jakże ja cię będę uczył
tej mądrości?
Myśmy ludzie cisi,
myśmy ludzie prości.
Myśmy ludzie prości,
ludzie nieuczeni,
Słowem-ogniem wszczęci,
słowem-ogniem chrzczeni.
Splotem słów chwytamy
tajnię w śpiewnym rymie,
U nas kwiatu - słońce,
słońcu - kwiat na imię.
Lecz w tej naszej mowie,
w tym przedziwnym dziwie,
Świat się tak nazywa, j
akim jest prawdziwie.
Bez ksiąg i bez nauk,
lecz w zadumie niemej
My jedyni jeszcze coś
-niecoś tu wiemy:
O tych chwilach nocnych,
co w bezkresy biegą,
Gdy widzimy cienie
nie wiadomo czego.
Zawsześmy na ziemi
jednakowo młodzi,
U nas po ogrodzie
jasny Zwiastun chodzi.
I do samej śmierci
oddajem w pokorze
Bogu co cesarskie
i Bogu co boże.
/J.Tuwim/
#27.....WSPOMNIENIE...
Kto dziś pamięta te dawne lata?
W bzach i jaśminach schowana chata.
Na dachu złote słomy poszycie
Pod oknem malwy w pełnym rozkwicie.
Skrzypiący żuraw, stągwie drewniane
Sztachety w płocie nie malowane.
Garnki gliniane, pościele lniane
Echo kijanek, wcześnie nad ranem.
I polne kwiaty, zioła, jagody
Sad antonówek pięknej urody.
Poziomki w lesie, dorodne grzyby
Teraz też mamy - ale na niby.
A wieczorami koncerty żabie
Zielona rzęsa na dzikim stawie.
Wąsate raki na szczypcach grały
Smaku fenolu nie wyczuwały.
Na łąkach konie i mleczne krowy
Dzwoniły pęta, oraz podkowy.
Słodka to była dla nich niewola
Nie znały strachu - plagi Ebola.
W sadzawce, stawie, zwyczajnym rowie
gdzie smukłe trzciny, dzikie sitowie.
Mleko chłodzili w blaszanych kanach
Na wierzchu pyszna, żółta śmietana.
Na liściach chrzanu bochenki chleba
krzyżem znaczone - prośba do nieba.
Siwa kapusta z grochem i kaszą
Kraszona była sadłem, kiełbasą.
W oberżach lało się stare wina
Nie oszczędzano nawet węgrzyna.
Cne śliwowice i pitne miody
Oraz dziewice średniej urody.
Wciąż na kopciuszki był popyt wielki
Które traciły z nóg pantofelki.
Dzisiaj pod lasem stoi ich szereg
I gubią DUSZE - nie pantofelek.
Jeśli chcesz wiedzieć,co mgła osłania
Starodruk sięga aż do zarania.
Wtedy ludziska świat szanowali
Kromka upadła - wnet całowali.
A teraz pełne śmietniki chleba
Kwitnącą pleśnią - skarga do nieba.
A ludzie szemrzą, że ciągle mało
Może przypomnieć by się przydało?
#28Baczyński Krzysztof Kamil
Dary deszczu wiosennego
Świat naprzeciwko zolbrzymiał:
Po snach przewala się ciężko dzień otwarty jaskrawo
i bolą wspomnienia wieków przebytych,
zarastające
urojonym morzem podróżnym i przydrożną trawą.
Dziś: kiedy deszcz wiosenny, drzewa sztywne jak karton,
w pokoju:
pies patrzy w zaprzestrzeń otwartą -
dalszą niż mój wzrok.
Szczeka - wywołuje zaświat ukryty w jaźni.
Dzień odprężony deszczem urywa się w oknie
i najwyraźniej
w obcych ulicach słyszę swój nabrzmiały krok,
gdy ulatuje szary szerszeń szmeru.
Pamiętam, w miastach starych, nie odszukany przez czas,
chodzę długo ulicami - jasnymi kolumnami słoty,
i na najwyższej wieży zegarów
brzask
znajduje mnie nagle skutego w niebo jak w gotyk.
Pamiętam twój uśmiech nie odszukany
w śpiewnym wyrazie krynolin,
wsród srebrnych sygnaturek deszczu
i serce, które boli
wszystkimi domami tych miast opuszczonych.
O norymbergi, awiniony moich wędrówek!
okna wasze - oczy powrotu - gasną.
To ostatnia wieża z daleka ujrzana
jak ołówek
wypisuje w przestrzeni rachunek czasu.
O wiośnie, o lasce złamanej wzrokiem
odnoszę ten ciężar miast przeżytych
do nieskończonych alej kasztanów, do troski mojej,
do mitu.
#29Szymborska Wisława
"Nic dwa razy"
Nic dwa razy sie nie zdarza
I nie zdarzy. Z tej przyczyny
Zrodziliśmy sie bez wprawy
I pomrzemy bez rutyny.
Choćbyśmy uczniami byli
Najtępszymi w szkole świata,
Nie będziemy repetować
Żadnej zimy ani lata.
Żaden dzień sie nie powtórzy,
Nie ma dwóch podobnych nocy,
Dwóch tych samych pocałunków,
Dwóch jednakich spojrzeń w oczy.
Wczoraj, kiedy twoje imię
Ktoś wymówił przy mnie głośno,
Tak mi było, jakby róża
Przez otwarte wpadła okno.
Dziś, kiedy jesteśmy razem,
Odwróciłam twarz ku ścianie.
Róża? Jak wygląda róża?
Czy to kwiat? A może kamień?
Czemu ty sie, zła godzino,
Z niepotrzebnym mieszasz lękiem?
Jesteś- a więc musisz minąć.
Miniesz- a więc to jest piękne.
Uśmiechnięci, wpółobjęci,
Spróbujemy szukać zgody,
Choć różnimy sie od siebie,
Jak dwie krople czystej wody.
#30Różewicz Tadeusz
Ocalony
Mam dwadzieścia cztery lata
ocalałem
prowadzony na rzeź.
To są nazwy puste i jednoznaczne:
człowiek i zwierzę
miłość i nienawiść
wróg i przyjaciel
ciemność i światło.
Człowieka tak się zabija jak zwierzę
widziałem:
furgony porąbanych ludzi
którzy nie zostaną zbawieni.
Pojęcia są tylko wyrazami:
cnota i występek
prawda i kłamstwo
piękno i brzydota
męstwo i tchórzostwo.
Jednako waży cnota i występek
widziałem:
człowieka który był jeden
występny i cnotliwy.
Szukam nauczyciela i mistrza
niech przywróci mi wzrok słuch i mowę
niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia
niech oddzieli światło od ciemności.
Mam dwadzieścia cztery lata
ocalałem
prowadzony na rzeź.
Aby dodać odpowiedź, zaloguj się.