Najbardziej boli samotność w miłości,
kiedy słowa już nie są jak biały opłatek,
a chwile już dawno nie pachną jaśminem,
kiedy stół boli choć kiedyś był mostem,
na którym dłonie znajdowały siebie,
gdy już się nie czeka na kroki na schodach,
kiedyś tak ważne a nawet konieczne,
z których – jeszcze niedawno,
– wróżyło się szczęście.
Poezja - Władysław Broniewski
Ty przychodzisz, jak noc majowa,
biała noc, noc uśpiona w jaśminie,
i jaśminem pachną twoje słowa,
i księżycem sen srebrny płynie.
Płyniesz cicha przez noce bezsenne,
- cichą nocą tak liście szeleszczą -
szepczesz sny, szepczesz słowa tajemne,
w słowach cichych skapana, jak w deszczu...
To za mało! Za mało! Za mało!
Twoje słowa tumanią i kłamią!
Piersiom żywych daj oddech zapału,
wiew szeroki i skrzydła do ramion!
Nam te słowa ciche nie starczą.
Marne słowa. I błahe. I zimne.
Ty masz werbel nam zagrać do marszu!
Smagać słowem! Bić pieśnią! Wznieść hymnem!
Jest gdzieś radość ludzka, zwyczajna,
jest gdzieś jasne i piękne życie. -
Powszedniego chleba słów daj nam
i stań przy nas, i rozkaż - bić się!